Przejdź do treści

Szokujące listy z brytyjskiego urzędu. Nawet 5-letnie dzieci mają opuścić Wielką Brytanię

03/06/2026 19:05 - AKTUALIZACJA 03/06/2026 19:05
Home Office wysyła pisma nakazujące opuszczenie kraju Foto: ręce urzędnika stawiającego pieczątkę na dokumentach

Home Office wysyła pisma nakazujące opuszczenie kraju. Rodziny, które legalnie przyjechały do Wielkiej Brytanii, pracują, płacą podatki i wychowują tam dzieci, przeżywają prawdziwy dramat. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zaczęło wysyłać pisma nakazujące opuszczenie kraju nawet kilkuletnim dzieciom. Co najbardziej zaskakuje, rodzice w wielu przypadkach nadal mogą pozostać w Wielkiej Brytanii i legalnie pracować. Sprawa wywołała oburzenie organizacji wspierających migrantów oraz prawników, którzy alarmują o rosnącej liczbie podobnych przypadków.

Home Office wysyła pisma nakazujące opuszczenie kraju Foto: imigranci

Dzieci mają wyjechać, rodzice mogą zostać

Według informacji ujawnionych przez „The Guardian”, Home Office wysłało już kilka listów do dzieci migrantów, informując je o konieczności opuszczenia Wielkiej Brytanii. Jeden z dokumentów trafił nawet do kobiety będącej w szóstym miesiącu ciąży. Urzędnicy poinformowali ją, że powinna wrócić do swojego kraju pochodzenia, mimo że jej mąż nadal przebywa legalnie w Wielkiej Brytanii.

Wśród rodzin dotkniętych decyzjami jest pochodząca ze Sri Lanki Varuni Arachchige. Kobieta pracuje jako opiekunka w szkockim Perth, a jej mąż jest zatrudniony w fabryce. Ich dzieci mają pięć i osiem lat, uczęszczają do brytyjskich szkół i są dobrze zintegrowane z lokalną społecznością. – Jesteśmy całkowicie zszokowani. Mieszkamy tutaj legalnie od grudnia 2022 roku. Mój pobyt został przedłużony aż do 2031 roku, ale mojemu mężowi i dzieciom nakazano wyjazd – mówi kobieta.

Home Office wysyła pisma nakazujące opuszczenie kraju

Jeszcze do marca 2024 roku osoby przyjeżdżające do Wielkiej Brytanii na wizach dla pracowników opieki społecznej mogły sprowadzać do kraju małżonków i dzieci. Rząd zdecydował jednak o zaostrzeniu polityki migracyjnej po gwałtownym wzroście liczby przybywających rodzin. Władze argumentowały, że konieczne jest ograniczenie migracji i przywrócenie kontroli nad systemem. Od marca 2024 roku opiekunowie nie mogą już przywozić członków rodzin, a od lipca 2025 roku dodatkowo wprowadzono zakaz zagranicznej rekrutacji pracowników opieki.

Kontrowersje budzi jednak fakt, że osoby otrzymujące obecnie pisma przyjechały do Wielkiej Brytanii jeszcze przed wejściem nowych przepisów.

„Nie powiedzieliśmy jeszcze dzieciom”

Podobną historię przeżywa Rasika Samarasinghe, który przybył do Wielkiej Brytanii w 2022 roku. Mężczyzna pracuje jako opiekun, ukończył również studia magisterskie z zarządzania biznesem na Northumbria University.

Home Office odmówiło prawa pobytu jego żonie, pracującej jako asystentka nauczyciela, oraz trójce dzieci w wieku 8, 9 i 12 lat. – Nie wiem, co robić. Wszystko zrobiliśmy zgodnie z prawem. Płacimy podatki i ciężko pracujemy. Nie powiedzieliśmy jeszcze dzieciom o tej decyzji. Są szczęśliwe, dobrze radzą sobie w szkole. Najmłodsze dziecko mówi i pisze już wyłącznie po angielsku – mówi zrozpaczony ojciec.
Przeczytaj też: Wielka Brytania: Zaostrzone przepisy imigracyjne już działają. Setki zatrzymań i natychmiastowe wyroki

Branża ostrzega przed masowym odpływem pracowników

Eksperci zwracają uwagę, że nowe przepisy mogą mieć poważne konsekwencje dla brytyjskiego systemu opieki społecznej. Badania przeprowadzone wśród pracowników opieki wskazują, że wielu z nich rozważa opuszczenie kraju, jeśli rząd jeszcze bardziej wydłuży drogę do uzyskania prawa stałego pobytu.

Obecnie migranci pracujący w sektorze opieki zapewniają około 4,2 mln godzin opieki tygodniowo dla nawet 280 tys. osób – podaje The Guardian. Organizacje broniące praw migrantów ostrzegają, że zmuszanie ludzi do wyboru między rodziną a pracą może doprowadzić do poważnych braków kadrowych.

Tymczasem brytyjski rząd pozostaje nieugięty. Jak podkreśla Home Office, osiedlenie się w Wielkiej Brytanii jest „przywilejem, a nie prawem” i powinno być zarezerwowane dla osób, które spełnią określone warunki. Dla wielu rodzin takie tłumaczenia nie łagodzą jednak poczucia niesprawiedliwości i niepewności o przyszłość.