
Brytyjskie miasto, gdzie mieszkańcy boją się wychodzić nocą. Jeszcze kilkanaście lat temu było dumą hrabstwa Norfolk — dziś mieszkańcy coraz częściej mówią o strachu, pustych ulicach i upadku lokalnego handlu. To historyczne miasteczko we wschodniej Anglii, znalazło się w centrum gorącej debaty o bezpieczeństwie w Wielkiej Brytanii. Niektórzy mieszkańcy przyznają wprost, że po zmroku wolą nie wychodzić z domu.

Miasto z potencjałem, który gdzieś przepadł
Norfolk kojarzy się Brytyjczykom z pięknym wybrzeżem, spokojem i malowniczymi krajobrazami. Jednak King’s Lynn coraz mniej przypomina pocztówkowe angielskie miasteczko. W centrum widać zamknięte sklepy, puste lokale i coraz mniej klientów. Mieszkańcy mówią, że miejsce bardzo się zmieniło — i niestety nie na lepsze. Wielu z nich wspomina dawne czasy, gdy centrum tętniło życiem, a lokalny rynek przyciągał tłumy.
Kiedyś było tu pięknie. Teraz ludzie wyglądają tak, jakby stracili nadzieję – mówi jedna z mieszkanek cytowanych przez brytyjskie media. Kobieta przyznaje też, że czasami czuje się bezpieczniej w Londynie niż w King’s Lynn.
Przeczytaj też: Najniebezpieczniejsze miejsca w Wielkiej Brytanii. Oto ranking TOP 10
Brytyjskie miasto, gdzie mieszkańcy boją się wychodzić nocą
Według danych portalu Crime Rate, King’s Lynn jest obecnie jednym z najbardziej niebezpiecznych średnich miast w Norfolk. Wskaźnik przestępczości wynosi tam 91 przestępstw na tysiąc mieszkańców, czyli znacznie więcej niż średnia dla całego hrabstwa. Choć lokalne władze podkreślają, że statystyki poprawiają się z roku na rok, mieszkańcy mają własne odczucia. Wielu unika spacerów wieczorem i narzeka na atmosferę w centrum miasta.
Starsze małżeństwo mieszkające w King’s Lynn przyznało, że praktycznie nie wychodzi już z domu po zmroku. Inni zwracają uwagę na rosnącą liczbę pustych sklepów i punktów takich jak vape shopy czy barberzy, które zastąpiły tradycyjne lokale handlowe.
Przeczytaj też: Pierwszy budynek mieszkalny tylko dla kobiet w UK. Kontrowersyjny projekt już przyciąga uwagę
„Wszystko przenosi się gdzie indziej”
Mieszkańcy coraz częściej wybierają zakupy w pobliskim Norwich, które uchodzi za znacznie bardziej atrakcyjne i bezpieczne miejsce. W King’s Lynn życie wydaje się toczyć wolniej, ale niekoniecznie spokojniej. Kiedy potrzebujemy czegoś konkretnego, jedziemy gdzie indziej – mówi jedna z emerytek. Jej zdaniem miasto potrzebuje nowych sklepów, inwestycji i ożywienia nabrzeża.
Problem pustoszejących centrów miast dotyka dziś wielu miejsc w Wielkiej Brytanii. Rosnące koszty prowadzenia działalności, zakupy online i zmieniające się nawyki konsumentów sprawiają, że lokalne high streety przechodzą poważny kryzys.
Władze uspokajają i zapowiadają zmiany
Samorządowcy nie zgadzają się jednak z tak ponurym obrazem miasta. Podkreślają, że King’s Lynn ma ogromny potencjał turystyczny i historyczny. Wskazują na zabytkowe nabrzeże, liczne wydarzenia kulturalne oraz plan rewitalizacji miasta na najbliższe 20 lat – pisze express.co.uk. Lokalne władze przypominają też, że liczba przestępstw w Norfolk spadła w ostatnich latach o ponad 10 tysięcy, a skuteczność policji należy do najwyższych w kraju.Mimo tych zapewnień wielu mieszkańców nadal uważa, że King’s Lynn czeka długa droga do odzyskania dawnego charakteru.
