
Królewskie przywileje pod lupą. Nowy raport brytyjskiego Narodowego Urzędu Kontroli (NAO) wywołał burzę wokół finansów rodziny królewskiej. Dokument ujawnił szczegóły dotyczące wynajmu królewskich nieruchomości i pokazał, że niektórzy członkowie monarchii korzystają z wyjątkowo korzystnych warunków mieszkaniowych. W centrum kontrowersji znalazł się książę Andrzej, ale pytania pojawiły się także wokół innych royalsów.

Książę Andrzej zarabiał na królewskich nieruchomościach
Najwięcej emocji wzbudziły ustalenia dotyczące Andrew Mountbatten-Windsora, znanego wcześniej jako książę Andrzej. Raport wskazuje, że przez blisko 20 lat czerpał prywatne dochody z podnajmu trzech domków znajdujących się na terenie posiadłości Royal Lodge w Windsorze.
Choć dokładne kwoty nie zostały ujawnione, krytycy zwracają uwagę, że nieruchomości należące do Crown Estate mogły generować znaczące przychody. Oficjalnie jednak podkreśla się, że wpływy miały pokrywać głównie koszty utrzymania i konserwacji budynków.
Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że Andrzej płacił symboliczny czynsz za korzystanie z ogromnej posiadłości. Wiosną 2026 roku opuścił Royal Lodge i przeniósł się do posiadłości Sandringham należącej do króla.
Beatrice i Eugenie mieszkają dzięki wsparciu króla
Raport ujawnił również, że księżniczki Beatrice i Eugenie, choć nie pełnią oficjalnych obowiązków członków rodziny królewskiej, korzystają z mieszkań znajdujących się w królewskich rezydencjach. Co więcej, czynsze za ich nieruchomości są opłacane przez króla Karola III z prywatnych funduszy. Stawki najmu ustalono na podstawie wycen sprzed kilku lat, a same księżniczki płacą jedynie część rynkowej wartości czynszu.
Według krytyków takie rozwiązanie trudno uzasadnić w sytuacji, gdy obie kobiety prowadzą własne kariery zawodowe i są finansowo niezależne.
William i Kate płacą pełny czynsz
Na tle innych członków rodziny królewskiej korzystnie wypadają książę William i księżna Kate. Para mieszka w Forest Lodge w Berkshire i płaci za nieruchomość około 307 tysięcy funtów rocznie. Choć przed ich przeprowadzką Crown Estate sfinansował remonty warte niemal 400 tysięcy funtów, obecnie książęca para pokrywa koszty bieżącego utrzymania oraz modernizacji wnętrz.
Dzięki temu uniknęli zarzutów o korzystanie z symbolicznych stawek czynszowych, które pojawiają się w przypadku innych członków monarchii.
Przeczytaj też: Książę William sprzedaje historyczną posiadłość. W grę wchodzą setki hektarów ziemi warte miliony
Nie tylko Andrzej. Inni royalsi też korzystają z preferencyjnych warunków
Raport wskazuje także na preferencyjne umowy najmu dotyczące księcia Michaela z Kentu i jego żony oraz księcia Edwarda i księżnej Sophie. Niektóre z tych umów zawierano jeszcze za panowania królowej Elżbiety II i obowiązują do dziś. W przypadku Edwarda dodatkowe pytania wywołał fakt wynajmowania części posiadłości osobom trzecim, co również pozwalało generować prywatne dochody.
Coraz więcej pytań o przejrzystość
Publikacja raportu wywołała debatę o transparentności finansów monarchii. Krytycy twierdzą, że jeśli nieruchomości należą do Crown Estate, a zyski z tego majątku ostatecznie trafiają do państwa, społeczeństwo powinno wiedzieć, kto i na jakich warunkach z nich korzysta – pisze news.sky.com.
Zwolennicy monarchii podkreślają natomiast, że wszystkie umowy zawierano zgodnie z obowiązującymi zasadami i profesjonalnymi wycenami. Mimo to presja na większą przejrzystość rośnie, a sprawą ma zająć się parlamentarna komisja ds. wydatków publicznych.
