Przejdź do treści

Pasażer Air Malta wypadł przez rozbite okno samolotu. W USA podobny koszmar zakończył się śmiercią

17/07/2026 12:11 - AKTUALIZACJA 17/07/2026 12:11

Kilka sekund wystarczyło, by zwykły lot zamienił się w dramatyczną walkę o życie. Pasażerowie chwycili 61-letniego mężczyznę i nie pozwolili, aby zniknął za oknem samolotu lecącego tysiące metrów nad ziemią. Tydzień po wypadku Serb nadal przebywa w greckim szpitalu. Żyje, ale jego obrażenia są poważne. Podobny koszmar rozegrał się wcześniej w samolocie w Stanach Zjednoczonych. Niestety kobieta, która siedziała przy oknie, które nagle zostało rozbite, nie przeżyła wypadku.

Ljubiša Karović nadal nie jest w stanie swobodnie mówić. Minął tydzień od chwili, gdy jego ciało częściowo znalazło się poza kabiną Boeinga lecącego na wysokości około 20 tys. stóp. Mężczyzna przebywa w greckim szpitalu z urazami szyi i barku, opuchniętą twarzą oraz rozległymi obrażeniami powstałymi wskutek tarcia.
Jego żona, Svetlana Maksimović, przyznaje, że sama musi przyjmować leki uspokajające. Gdy słyszy przelatujący samolot, zaczyna drżeć. Najtrudniejsze wspomnienia dotyczą kilku minut, podczas których razem z innymi pasażerami trzymała męża za nogi, aby nie został całkowicie wyrwany z kabiny. (Czytaj więcej na ten temat: Nowe informacje po dramatycznym locie Ryanaira. Głos zabrała żona poszkodowanego: „Pomyslałam tylko: jeśli umrzemy, to razem”)

To, co spotkało 61-letniego Serba, nie było pierwszym takim przypadkiem w historii lotnictwa. Osiem lat wcześniej niemal identyczny wypadek doprowadził do tragedii na pokładzie samolotu w Stanach Zjednoczonych.

Wypadki z rozbitym oknem w samolocie

Do dramatycznego zdarzenia doszło w piątek, 10 lipca 2026 roku, około 30 minut po starcie z Salonik. Boeing 737-800, obsługiwany przez Malta Air w barwach Ryanaira, leciał do niemieckiego Memmingen.
W pewnym momencie pasażerowie usłyszeli potężny huk. Według relacji Svetlany Maksimović doszło do uszkodzenia silnika, a jego fragmenty uderzyły w okno znajdujące się obok miejsca zajmowanego przez jej męża.

Szyba pękła. Gwałtowna dekompresja natychmiast pociągnęła Karovicia w stronę powstałego otworu. Część jego ciała znalazła się poza samolotem. Mężczyznę zatrzymały zapięte pasy bezpieczeństwa, a żona i inni pasażerowie chwycili go za nogi.
Według relacji rodziny dramatyczna walka trwała niemal pięć minut. W tym czasie Karović trzykrotnie stracił przytomność. Pasażerowie ostatecznie zdołali wciągnąć go z powrotem do kabiny.
Załoga natychmiast zawróciła samolot do Salonik i przeprowadziła awaryjne lądowanie. Służby medyczne przewiozły ciężko poszkodowanego pasażera do szpitala.
Przeczytaj także: Koszmar pasażerów easyJet. Utknęli w samolocie na wiele godzin, bo zabrakło paliwa i obsługi

Nie może mówić i reaguje lękiem na samoloty

Najnowsze relacje serbskich mediów, które powołują się na żonę poszkodowanego, wskazują, że jego stan nadal jest poważny. Karović przechodzi leczenie urazów szyi i barku. Lekarze zajmują się także obrażeniami skóry, które powstały wskutek gwałtownego tarcia.
Mężczyzna nosi kołnierz ortopedyczny i nie może swobodnie się komunikować. Według jego żony nie pamięta też większości wydarzeń z pokładu samolotu. Na dźwięk przelatujących maszyn reaguje silnym drżeniem.

Linia lotnicza potwierdziła, że podczas lotu doszło do odłączenia się okna pasażerskiego, a jeden z podróżnych potrzebował pomocy medycznej. Przyczyny zdarzenia bada grecka komisja odpowiedzialna za bezpieczeństwo lotnicze wraz z niezależnymi ekspertami technicznymi.

Podobny wypadek w USA zakończył się tragedią

Dramat na pokładzie samolotu lecącego z Salonik przypomina wypadek, który 17 kwietnia 2018 roku wstrząsnął Stanami Zjednoczonymi.
Lot 1380 linii Southwest Airlines zmierzał z nowojorskiego lotniska LaGuardia do Dallas. Kiedy Boeing 737 znajdował się na wysokości około 32 tys. stóp, awarii uległ jeden z silników. Jego fragmenty uderzyły w kadłub i rozbiły jedno z okien.

Gwałtowna dekompresja zaczęła wyciągać z kabiny siedzącą przy oknie Jennifer Riordan. Kobieta była matką dwojga dzieci i wieloletnią pracownicą banku Wells Fargo.
Pasażerowie natychmiast ruszyli jej na pomoc i wciągnęli ją z powrotem do środka. Obrażenia okazały się jednak zbyt poważne. Kobieta zmarła.

Był to pierwszy od 2009 roku przypadek śmierci pasażera w wyniku wypadku na pokładzie samolotu amerykańskich linii lotniczych.
Pilotka Tammie Jo Shults zachowała spokój i bezpiecznie sprowadziła uszkodzoną maszynę na lotnisko w Filadelfii. Po wypadku okrzyknięto ją bohaterką. Na pokładzie znajdowało się 149 osób. Siedmiu innych pasażerów odniosło lżejsze obrażenia.
Przeczytaj także: Samolot Wizz Air był o dwie sekundy od katastrofy. Wszystko przez błąd pilotów

Kilka sekund mogło zdecydować o życiu

Oba zdarzenia łączy podobny mechanizm: uszkodzenie samolotu, rozbite okno i gwałtowna dekompresja, która w jednej chwili może pociągnąć siedzącą obok osobę w stronę otworu.
W takich okolicznościach o życiu mogą zdecydować zapięte pasy, pozycja zajmowana przez pasażera oraz błyskawiczna reakcja osób znajdujących się w pobliżu.

W przypadku Ljubišy Karovicia pas bezpieczeństwa oraz determinacja żony i współpasażerów zapobiegły tragedii. Greccy śledczy nadal ustalają dokładny przebieg zdarzenia i badają, czy doszło do awarii silnika, uszkodzenia materiału lub innego problemu technicznego.

Rodzina czeka na wyniki dochodzenia i kontakt ze strony przewoźnika. Przede wszystkim liczy jednak na to, że 61-latek odzyska głos, wróci do pełni sił i będzie mógł opowiedzieć, co zapamiętał z dramatycznego lotu.