
Setki węży wydostały się z zalanych hodowli. Potężne ulewy i powodzie, które nawiedziły południowe Chiny po przejściu tajfunu Maysak, doprowadziły do niezwykle niebezpiecznej sytuacji. W regionie Guangxi doszło do zalania komercyjnych hodowli węży, z których uciekły setki gadów, w tym silnie jadowite kobry. Władze natychmiast zaapelowały do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności, ponieważ zwierzęta mogą ukrywać się w domach, na klatkach schodowych, w zaroślach oraz w pobliżu rzek. Nagrania opublikowane przez chińskie media szybko obiegły internet. Widać na nich mieszkańców próbujących wyławiać węże z mętnej wody przy pomocy podbieraków, a także kobrę wynurzającą głowę z rwącego nurtu.

Pierwsze ofiary i akcja służb
Lokalne media poinformowały o kilku przypadkach ukąszeń. Jeden z mieszkańców trafił do szpitala po tym, jak podczas sprzątania zalanego domu został ukąszony przez kobrę. Lekarze potwierdzili, że od momentu nadejścia tajfunu liczba pacjentów z ranami po ukąszeniach wyraźnie wzrosła. Według doniesień prasowych jedna osoba zmarła w wyniku ukąszenia, choć szpital nie potwierdził oficjalnie tej informacji. W odpowiedzi na zagrożenie lokalne władze zwiększyły zapasy surowicy przeciwko jadowi oraz uruchomiły specjalną ścieżkę szybkiego leczenia dla osób ukąszonych. Do najbardziej zagrożonych miejsc skierowano ratowników i dodatkowe zespoły medyczne.
Setki węży wydostały się z zalanych hodowli
Ucieczka węży to tylko jeden z dramatycznych skutków ekstremalnej pogody. W prowincji Guangxi powodzie doprowadziły do uszkodzenia zbiorników wodnych, odcięcia wielu miejscowości oraz masowej ewakuacji mieszkańców. Zginęło co najmniej sześć osób, a dziesiątki tysięcy ludzi musiały opuścić swoje domy. Bilans ofiar w całych Chinach jest jeszcze tragiczniejszy. Osuwisko ziemi w prowincji Gansu oraz gwałtowne burze i trąby powietrzne w prowincji Hubei pochłonęły kolejne ofiary, podnosząc liczbę zabitych do co najmniej 38 osób – podaje The Guardian. Prezydent Xi Jinping wezwał służby do prowadzenia działań ratunkowych z pełnym zaangażowaniem.
Rzadkie, ale bardzo niebezpieczne zjawisko
Latem Chiny regularnie zmagają się z ulewami i powodziami, a pojawianie się węży na zalanych terenach nie jest niczym niezwykłym. Tym razem sytuacja jest jednak wyjątkowa, ponieważ zagrożenie zwiększyła ucieczka setek zwierząt z profesjonalnych hodowli. Wśród nich znajdują się nie tylko niejadowite gatunki, ale także kobry, krajty i zielone żmije jamiste, których ukąszenia mogą stanowić poważne zagrożenie dla życia.
Przeczytaj też: Niebezpieczna infekcja jelitowa przenoszona drogą płciową rozprzestrzenia się coraz szybciej. Eksperci alarmują
Służby apelują, aby mieszkańcy nie próbowali samodzielnie łapać napotkanych węży i natychmiast zgłaszali ich obecność odpowiednim służbom. W obliczu utrzymujących się opadów zagrożenie wciąż pozostaje wysokie.
