
Koszmar pasażerów easyJet. To miała być zwykła podróż z Rzymu do Londynu Gatwick. Zamiast tego pasażerowie lotu easyJet spędzili środek nocy zamknięci na pokładzie samolotu stojącego na płycie lotniska Stansted. Po przekierowaniu maszyny z powodu problemów na Gatwick okazało się, że samolot… nie może zostać zatankowany. Pasażerowie opuścili pokład dopiero po godzinie 3:00 nad ranem, a wielu z nich do domów dotarło dopiero o świcie.

Wszystko zaczęło się od awarii na lotnisku Gatwick
Problemy rozpoczęły się po incydencie na lotnisku Gatwick. Samolot British Airways po wylądowaniu zatrzymał się na pasie startowym z powodu usterki technicznej, co doprowadziło do jego czasowego zamknięcia. W efekcie kilka rejsów zostało przekierowanych na inne lotniska, w tym do Stansted. Wśród nich znalazł się samolot easyJet lecący z Rzymu. Choć pasażerowie liczyli, że po wylądowaniu szybko opuszczą pokład i ruszą do domu, rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Samolot nie mógł zostać zatankowany
Jak wyjaśnił przewoźnik, na lotnisku Stansted zabrakło personelu obsługi naziemnej, który mógłby obsłużyć nieplanowany przylot maszyny. W rezultacie samolot nie mógł zostać zatankowany, a bez odpowiednich procedur pasażerowie przez ponad dwie godziny pozostawali na pokładzie. EasyJet przeprosił za zaistniałą sytuację i poinformował, że podróżni zostali poproszeni o samodzielne zorganizowanie dalszego transportu. Linie zadeklarowały zwrot poniesionych kosztów.
Przeczytaj też: Dramatyczne chwile nad Londynem. Dziewięć samolotów jednocześnie ogłosiło stan zagrożenia
Koszmar pasażerów easyJet
Jedna z pasażerek, Sammy, opowiedziała brytyjskim mediom, że problemy nie skończyły się po opuszczeniu samolotu. Na lotnisku pasażerowie przez kolejną godzinę czekali na bagaże. Około godziny 4:30 pracownicy poinformowali ich, że… nie ma nikogo, kto mógłby je wydać. Dopiero później udało się znaleźć personel i rozpocząć rozładunek. Kobieta przyznała, że do domu dotarła dopiero około godziny 6:00 rano i była całkowicie wyczerpana. Część pasażerów zdecydowała się pozostawić walizki do późniejszego dostarczenia, aby jak najszybciej opuścić lotnisko.
Dlaczego doszło do takiej sytuacji?
Eksperci lotniczy wskazują, że samolot easyJet mógł mieć bardzo niewielki zapas paliwa po długim oczekiwaniu na możliwość lądowania nad Gatwick. Z tego powodu konieczne było skierowanie go do najbliższego odpowiedniego lotniska. Problem polegał jednak na tym, że easyJet nie posiada swojej bazy operacyjnej w Stansted ani stałej obsługi naziemnej – pisze BBC.To znacznie utrudniło tankowanie maszyny, wyprowadzenie pasażerów oraz organizację dalszej podróży.
Przeczytaj też: Została stewardesą w wieku 64 lat. Dziś mówi: „Chcę latać nawet po osiemdziesiątce”
Jakie prawa mają pasażerowie?
W przypadku opóźnień lub odwołanych lotów pasażerom mogą przysługiwać określone prawa, jednak wszystko zależy od przyczyny zakłóceń. Jeżeli problemy wynikają z okoliczności pozostających poza kontrolą przewoźnika, takich jak nagłe zdarzenia operacyjne czy kwestie bezpieczeństwa, uzyskanie odszkodowania nie zawsze jest możliwe.
Niezależnie od tego linie lotnicze mają obowiązek zapewnić pasażerom odpowiednią opiekę oraz zwrócić uzasadnione koszty dalszej podróży, jeśli sami musieli organizować transport po nieplanowanym przekierowaniu lotu. W przypadku pasażerów easyJet przewoźnik zapowiedział właśnie taki zwrot wydatków.
