
Życie w Polsce oczami Brytyjki. Przeprowadzka do innego kraju oznacza nie tylko zmianę adresu, ale także konieczność przyzwyczajenia się do setek drobnych rzeczy, które wcześniej wydawały się całkowicie oczywiste. Przekonała się o tym Brittany Balinski, Brytyjka, która wraz z polskim mężem i czwórką dzieci zamieszkała w Gdańsku. W mediach społecznościowych pokazuje codzienność w Polsce i opowiada o różnicach, które najbardziej rzucają jej się w oczy.

Zwykłe zakupy potrafią zaskoczyć
Jednym z tematów, które regularnie pojawiają się w nagraniach 35-latki, są zakupy. Tym razem pokazała obserwatorom wizytę w polskim dyskoncie. Okazało się, że nawet pozornie banalne zakupy spożywcze mogą być dla osoby przyzwyczajonej do brytyjskich sklepów małym wyzwaniem. Szczególną uwagę Brittany zwróciła na dział z nabiałem. Na półkach znalazła ogromny wybór jogurtów, serów, śmietany i innych produktów mlecznych. Jak przyznała, znalezienie konkretnego rodzaju jogurtu nie zawsze jest dla niej tak proste, jak mogłoby się wydawać. Wspomniała również o popularnym w Polsce serku wiejskim, który – jak zauważyła – jest stałym elementem oferty wielu sklepów.
„Do tego chyba się nie przyzwyczaję”
Najbardziej zaskoczyła ją jednak kwestia jajek. W Wielkiej Brytanii konsumenci są przyzwyczajeni do kupowania ich między innymi w opakowaniach po 12 sztuk. W Polsce standardowe opakowanie często mieści 10 jaj. Dla wielu Polaków to zupełnie naturalne, ale dla Brittany stało się jednym z tych drobnych szczegółów, które przypominają jej, że mieszka w innym kraju. – Do tego chyba się nie przyzwyczaję – stwierdziła z rozbawieniem. Po zakupach uwagę Brytyjki zwróciła jeszcze jedna rzecz – przestronny parking przed sklepem. To właśnie takie codzienne obserwacje najczęściej pojawiają się na jej profilach.
Przeczytaj też: Odwiedził aż 98 krajów i wybrał Polskę: „To miasto jest oszałamiające”
Polska tańsza, ale nie pod każdym względem
Brittany nie ogranicza się jednak do opisywania różnic w supermarketach. W swoich materiałach porównuje również koszty życia w Polsce i Wielkiej Brytanii. Jej zdaniem w Polsce codzienne życie może być tańsze niż na Wyspach, choć nie oznacza to, że wszystko kosztuje mniej. Zwraca uwagę między innymi na niższe wynagrodzenia oraz wyższe ceny samochodów. Z drugiej strony paliwo, szczególnie olej napędowy, może być korzystniejsze cenowo. Według 35-latki różnice widać także w wydatkach na rozrywkę i wyjścia. Restauracje oferują sporo przystępnych cenowo możliwości, ale niektóre formy spędzania wolnego czasu mogą kosztować więcej.
Przeczytaj też: 10 miejsc w Polsce, za którymi najbardziej tęsknią Polacy mieszkający zagranicą
Życie w Polsce oczami Brytyjki
Jak opisuje Wirtualna Polska, Brittany pokazuje, że przeprowadzka do Polski nie oznacza dla niej całkowitego odrzucenia brytyjskich przyzwyczajeń. Wręcz przeciwnie – porównywanie obu krajów stało się częścią jej internetowej działalności.
Jej obserwacje pokazują też, że różnice między Polską a Wielką Brytanią można znaleźć nie tylko w podatkach, pensjach czy cenach mieszkań. Czasami wystarczy wejść do supermarketu i spojrzeć na… opakowanie jajek.
