
17-latek walczy o życie po zakażeniu „bakterią zjadającą ciało”. To miał być zwyczajny dzień pełen letniej zabawy z rodzeństwem. 17-letni Joziah Thompson z Florydy wskoczył do wody w jednym z lokalnych parków, nie przypuszczając, że niewielkie zadrapanie na nodze doprowadzi go do walki o życie. Dziś nastolatek przebywa w szpitalu, a lekarze robią wszystko, aby uratować jego nogę i powstrzymać groźną infekcję.

Niewinna rana, śmiertelne zagrożenie
Początkowo Joziah sądził, że drobne skaleczenie na nodze nie jest niczym poważnym. Jednak już po dwóch dniach miejsce urazu stało się zaczerwienione, opuchnięte i bardzo bolesne. Badania wykazały, że nastolatek zakaził się bakterią Vibrio vulnificus, która naturalnie występuje w ciepłych, lekko słonych wodach przybrzeżnych.
Bakteria ta bywa nazywana „zjadającą ciało”, ponieważ może powodować gwałtowne niszczenie skóry i tkanek miękkich. Choć zakażenia należą do rzadkości, mogą mieć dramatyczny przebieg i prowadzić nawet do sepsy, a w najcięższych przypadkach konieczna jest amputacja zakażonej kończyny.
17-latek walczy o życie po zakażeniu „bakterią zjadającą ciało”
Matka Joziaha, Tirzah Thompson, przyznaje, że nigdy nie przypuszczała, iż będzie musiała zakładać zbiórkę pieniędzy na leczenie własnego dziecka. Kobieta, która jest głównym żywicielem dziewięcioosobowej rodziny, musiała zamknąć swój biznes kosmetyczny, aby nie opuszczać syna podczas pobytu w szpitalu. „Patrzenie, jak własne dziecko cierpi, jest rozdzierające. Siedzenie przy jego łóżku, słuchanie dźwięku monitorów, obserwowanie bólu, kolejnych operacji i strachu to coś, na co żadna matka nie jest gotowa” – powiedziała.
Przeczytaj także: Niepokojące odkrycie naukowców. Niskie ciśnienie może mieć związek z chorobą Alzheimera
Uruchomiona przez rodzinę zbiórka ma pomóc w pokryciu kosztów leczenia, podróży oraz codziennych wydatków. Do tej pory udało się zebrać niemal 12 tysięcy dolarów – informuje The Independent.
Rzadka bakteria, która może zabić
Według specjalistów zakażenia Vibrio vulnificus zdarzają się w Stanach Zjednoczonych stosunkowo rzadko – każdego roku notuje się około 100–200 przypadków. Do infekcji najczęściej dochodzi po spożyciu surowych owoców morza lub wtedy, gdy słona woda dostanie się do otwartej rany. Wczesne wykrycie bakterii pozwala na leczenie antybiotykami, jednak w zaawansowanych przypadkach walka o zdrowie pacjenta bywa niezwykle trudna. Śmiertelność zakażenia może sięgać nawet 50 procent.
Apel matki po tragedii syna
Joziah, który jest również osobą w spektrum autyzmu, jest leczony w dziecięcym szpitalu w Pensacoli. Lekarze walczą nie tylko o uratowanie jego nogi, ale także kontrolują problemy z tętnem i ciśnieniem krwi, które pojawiły się w wyniku infekcji.
Przeczytaj też: Ta bakteria może dostać się do organizmu przez niewielką ranę. Naukowcy obserwują niepokojący trend
Jego matka chce teraz, aby lokalne władze wprowadziły skuteczniejszy system informowania mieszkańców o poziomie niebezpiecznych bakterii w wodach rekreacyjnych.– Nie chcę, żeby przytrafiło się to innemu dziecku – mówi kobieta. – Jakie dziecko chce spędzić wakacje, walcząc o własne życie? Zdjęcia: DepositPhotos.com
