
Na wschodzie Anglii trwa dramatyczna walka z jednym z największych pożarów tego lata. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się na rozległych wrzosowiskach w hrabstwie Suffolk, zmuszając służby do ewakuacji setek mieszkańców i turystów. Nad okolicą unoszą się gęste kłęby dymu, a do akcji skierowano ponad stu strażaków, śmigłowiec gaśniczy i ciężki sprzęt. Szczególny niepokój budzi fakt, że pożar wybuchł zaledwie kilka kilometrów od elektrowni jądrowej Sizewell B.

Ogromny pożar w pobliżu elektrowni jądrowej w Wielkiej Brytanii
W związku z szybko rozprzestrzeniającym się ogniem służby ogłosiły stan poważnego incydentu (major incident). Pożar objął teren Dunwich Heath na wybrzeżu hrabstwa Suffolk. Jak informuje ITV.com, jeszcze rano strażacy szacowali powierzchnię pożaru na około 10 hektarów. Zaledwie kilka godzin później ogień pochłonął już około 150 hektarów wrzosowisk.
Ze względu na zagrożenie ewakuowano okoliczne domy oraz duży kamping z setkami turystów. Mieszkańcy i turyści musieli opuścić swoje miejsca pobytu, często zabierając jedynie najpotrzebniejsze rzeczy.
Ogień wciąż rozprzestrzenia się w różnych kierunkach, a sytuacja pozostaje bardzo trudna.
Nagrania opublikowane przez brytyjskie media pokazują śmigłowiec zrzucający wodę na płomienie oraz ciężki sprzęt tworzący pasy przeciwpożarowe, które mają powstrzymać dalsze rozprzestrzenianie się ognia.
Ponad 120 strażaków walczy z żywiołem
Do akcji skierowano 18 wozów strażackich i około 120 strażaków, a wsparcie nadeszło również z innych części kraju. Strażacy z Londynu wysłali dodatkowe zastępy, a z Bedfordshire przyleciał śmigłowiec wspomagający akcję gaśniczą.
Jak podaje ITV.com, dowódca akcji Christopher May przyznał, że ze względu na skalę i złożoność pożaru działania mogą potrwać jeszcze 24–48 godzin. Strażacy starają się jednocześnie ograniczyć szkody w cennym przyrodniczo ekosystemie Dunwich Heath.
Przeczytaj także: Siedem greckich wysp ogłosiło stan wyjątkowy. Pilne ostrzeżenie dla mieszkańców i turystów
Czy elektrowni jądrowej grozi niebezpieczeństwo?
Pożar wybuchł około 5 kilometrów od elektrowni jądrowej Sizewell B oraz budowanej elektrowni Sizewell C, co wywołało duże zaniepokojenie mieszkańców.
Szef straży pożarnej hrabstwa Suffolk Jon Lacey uspokoił jednak, że obecnie nie ma zagrożenia, aby ogień dotarł do obu obiektów. Jak wyjaśnił, kierunek wiatru, ukształtowanie terenu oraz znajdujące się pomiędzy pożarem a elektrownią cieki wodne znacząco ograniczają ryzyko rozprzestrzenienia się płomieni. Mimo to sytuacja jest stale monitorowana we współpracy z operatorami elektrowni i służbami meteorologicznymi.
Pożar wybuchł w czasie wyjątkowo suchego lata. Znaczna część Anglii zmaga się z suszą i wysokimi temperaturami, które sprzyjają szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia. Strażacy ostrzegają, że dopóki nie zmienią się warunki pogodowe, ryzyko kolejnych dużych pożarów pozostanie bardzo wysokie.
