
Niewidzialna choroba dotyka miliony ludzi. Utrata węchu i smaku przez lata była traktowana jako niewielka niedogodność. Tymczasem najnowsze badania pokazują, że dla wielu osób jest to wyniszczający problem, który może mieć równie poważny wpływ na jakość życia jak udar mózgu czy choroba Parkinsona. Naukowcy alarmują, że miliony pacjentów zmagają się z „niewidzialną chorobą”, która wciąż jest zbyt często bagatelizowana przez medycynę.

Codzienne życie bez zapachów i smaków staje się ogromnym wyzwaniem
Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Wschodniej Anglii (UEA) objęło 455 pacjentów cierpiących na zaburzenia węchu i smaku. Wyniki pokazały, że konsekwencje tych problemów wykraczają daleko poza utratę przyjemności z jedzenia. Osoby dotknięte anosmią (utratą węchu) lub zaburzeniami smaku opisywały swoje doświadczenia jako życie pozbawione części emocji. Wielu pacjentów mówiło o niepokojącym poczuciu odrętwienia emocjonalnego, przez które codzienne czynności przestały sprawiać im radość.
Posiłki, które wcześniej były źródłem przyjemności i okazją do spotkań z bliskimi, stawały się jedynie koniecznością. Niektórzy skarżyli się, że jedzenie smakowało metalicznie, było całkowicie mdłe, a czasem wręcz odpychające. Prowadziło to do utraty apetytu, spadku masy ciała lub przeciwnie – zwiększonego sięgania po bardzo słodkie i intensywne smaki.
Depresja, izolacja i lęk o własne bezpieczeństwo
Naukowcy odkryli, że większość badanych osób doświadczała obniżonego nastroju, a aż jedna piąta zgłaszała umiarkowane, ciężkie lub skrajne objawy depresji. Pacjenci często wycofywali się z życia towarzyskiego, unikając wspólnych posiłków czy spotkań, podczas których jedzenie i napoje odgrywały ważną rolę. Dodatkowym źródłem stresu był brak możliwości wyczucia zagrożeń, takich jak ulatniający się gaz, dym czy zapach spalenizny. Profesor Carl Philpott, główny autor badania, podkreślił, że utrata węchu i smaku powoduje znaczące cierpienie psychiczne, społeczne i emocjonalne, które do tej pory nie było odpowiednio dostrzegane.
Pandemia COVID-19 ujawniła problem istniejący od lat
O zaburzeniach węchu i smaku zrobiło się szczególnie głośno podczas pandemii COVID-19, kiedy miliony osób na całym świecie straciły te zmysły podczas zakażenia. Choć wielu pacjentów odzyskało zdolność odczuwania smaków i zapachów, część z nich do dziś zmaga się z trwałymi uszkodzeniami lub parosmią, czyli zniekształconym odbieraniem zapachów, przez które zwykłe aromaty mogą stać się nieprzyjemne i wywoływać nudności.
Przeczytaj też: Został sparaliżowany po szczepieniu. Gdy nie dostał odszkodowania, odebrał sobie życie
Eksperci apelują o większe wsparcie dla chorych
Zdaniem badaczy utrata węchu i smaku nie powinna być postrzegana jako drobna dolegliwość, ale jako realny problem zdrowotny wpływający na psychikę, relacje społeczne i codzienne funkcjonowanie. Naukowcy apelują o większe inwestycje w specjalistyczne poradnie oraz rozwój nowych metod leczenia. Jak podkreślają, chodzi nie tylko o poprawę komfortu życia pacjentów, ale o ich ogólne zdrowie i dobrostan.
Jak podaje gbnews.com, wyniki badań opublikowane w czasopiśmie Clinical Otolaryngology pokazują jasno – utrata węchu i smaku może być niewidzialną chorobą, która odbiera ludziom znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.
