
Wyższe podatki w UK za zatrudnianie cudzoziemców? Partia Reform UK zapowiada rewolucję na rynku pracy. Firmy zatrudniające cudzoziemców zapłacą specjalny podatek — a to dopiero początek zmian, które mogą dotknąć setki tysięcy Polaków w Wielkiej Brytanii. Nigel Farage chce także utrudnić cudzoziemcom dostęp do tańszych mieszkań.

Nowy podatek od zagranicznych pracowników w Wielkiej Brytanii. Tego chce Farage
Firmy zatrudniające cudzoziemców — w tym Polaków — mogą wkrótce zapłacić specjalny podatek od każdego niebrytyjskiego pracownika. To jeden z kluczowych punktów nowego programu Reform UK, który ugrupowanie Nigela Farage’a ogłosiło w tym tygodniu.
Według zapowiedzi skarbnika partii Roberta Jenricka, pracodawcy płaciliby od 500 do nawet 3750 funtów rocznie za każdego zagranicznego pracownika — w zależności od jego zarobków. Im niższa pensja, tym wyższy podatek. Jenrick nie ukrywał intencji: chodzi o to, żeby firmy przestały sięgać po „tani zagraniczny import siły roboczej” i zaczęły zatrudniać Brytyjczyków.
Przeczytaj także: Wielka Brytania zmienia zasady stałego pobytu. Ile lat będą czekać Polacy?
Ile zapłaci pracodawca zatrudniający cudzoziemca?
Reforma miałaby działać na zasadzie ruchomej skali. Za pracownika zarabiającego minimalną krajową — czyli około 24 784 funtów rocznie — firma dopłaciłaby 3750 funtów rocznie. Za kogoś z pensją rzędu 50 tysięcy funtów — 1500 funtów. Przy 100 tysiącach — zaledwie 500 funtów.
W praktyce oznacza to, że sektor opieki, gastronomia, handel detaliczny i produkcja — czyli branże, gdzie Polacy pracują najczęściej — byłyby obciążone najbardziej.
Jednocześnie Reform chce obniżyć składkę National Insurance płaconą przez pracodawców — ale tylko za pracowników z brytyjskim paszportem. Dla reszty stawka pozostałaby wyższa.
Koniec mieszkań socjalnych dla cudzoziemców
Żaden cudzoziemiec nie miałby prawa do mieszkania socjalnego — nawet jeśli mieszka w Wielkiej Brytanii od lat. Co więcej, reforma miałaby działać wstecz: osoby już zajmujące takie lokale dostałyby trzy miesiące na znalezienie mieszkania na wolnym rynku. Kto nie zdąży — straciłby prawo pobytu i mógłby zostać deportowany.
Jak informuje BBC organizacja charytatywna Shelter oceniła wprost, że plan doprowadziłby do wzrostu bezdomności. Rząd przypomniał, że już dziś nielegalni imigranci i osoby na wizach studenckich czy pracowniczych nie mają dostępu do mieszkań socjalnych, a niemal dziewięć na dziesięć lokali socjalnych trafia do obywateli brytyjskich.
Przeczytaj także: Wielka Brytania oferuje 3000 GBP za dobrowolny wyjazd z kraju. Program dotyczy także Polaków
Kampania przed wyborami uzupełniającymi
Lawina zapowiedzi nie jest przypadkowa — w czwartek 19 czerwca odbędą się wybory uzupełniające w okręgu Makerfield. Reform UK mierzy się tam z rosnącą konkurencją ze strony Restore Britain, nowej partii założonej przez byłego posła Reform Ruperta Lowe’a, która stopniowo podgryza jego elektorat.
Nie bez znaczenia jest też szerszy kontekst: Farage od wielu lat konsekwentnie buduje swoją karierę na hasłach antyimigracyjnych. Ograniczenie liczby migrantów na Wyspach pozostaje fundamentem programu Reform UK. Krytycy z konserwatywnej opozycji mówią wprost o „politycznym chaosie” i „dziesiątkach miliardów funtów w obietnicach bez pokrycia”. Labourzyści ostrzegają, że plan uderzy w brytyjskie firmy i rodziny. Farage odpiera zarzuty, przekonując, że Wielka Brytania nie może sobie pozwolić na dalsze odkładanie tych decyzji.
