
Sam Neill, jeden z najbardziej cenionych aktorów swojego pokolenia, zmarł w wieku 78 lat. Informację o jego śmierci przekazała rodzina, podkreślając, że aktor odszedł nagle i niespodziewanie w Sydney w Australii. Bliscy zaznaczyli, że choć od 2022 roku walczył z nowotworem, na początku 2026 roku poinformował, że jest wolny od raka. Aktor zmagał się z angioimmunoblastycznym chłoniakiem T-komórkowym trzeciego stopnia – rzadkim nowotworem układu chłonnego. Mimo choroby nie tracił optymizmu i wielokrotnie podkreślał, że chce nadal cieszyć się życiem oraz pracą.

Nie żyje Sam Neill. Gwiazda „Jurassic Park” i „Peaky Blinders”
Dla milionów widzów na całym świecie Sam Neill na zawsze pozostanie doktorem Alanem Grantem z kultowego filmu „Jurassic Park” Stevena Spielberga z 1993 roku. Rola odważnego paleontologa przyniosła mu światową sławę i sprawiła, że stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy kina.W swojej ponad 50-letniej karierze wystąpił w przeszło 50 filmach i serialach. Zachwycał zarówno w widowiskowych produkcjach, jak i ambitnym kinie. Publiczność pamięta go także z takich tytułów jak „Fortepian”, „Event Horizon”, „Omen III: Ostatni konflikt” czy serialu „Peaky Blinders”, w którym wcielił się w bezwzględnego inspektora Chestera Campbella.
Droga z Nowej Zelandii do Hollywood
Sam Neill urodził się w Omagh w Irlandii Północnej jako Nigel John Dermot Neill. Gdy miał siedem lat, jego rodzina przeprowadziła się do Nowej Zelandii. W wieku 11 lat zmienił imię na Sam, wspominając po latach, że chciał łatwiej odnaleźć się w nowym środowisku.
Pierwsze aktorskie doświadczenia zdobywał w szkolnym teatrze. Przełomem okazał się nowozelandzki film „Sleeping Dogs” z 1977 roku, który otworzył mu drzwi do międzynarodowej kariery. Później z powodzeniem występował zarówno w Australii, jak i Hollywood. Niewiele brakowało, by został Jamesem Bondem – w połowie lat 80. brał udział w zdjęciach próbnych do roli słynnego agenta 007, jednak ostatecznie nie otrzymał angażu.
Przeczytaj też: Nie żyje brytyjska piosenkarka. Zmarła w wieku 37 lat
Świat kina żegna legendę
Po informacji o śmierci aktora media społecznościowe zalała fala wspomnień. Reżyser Colin Trevorrow, który współpracował z Neillem przy „Jurassic World Dominion”, nazwał go „pięknym człowiekiem o wielkiej duszy” i przyznał, że nie każdemu dane jest zaprzyjaźnić się z legendą.
Premier Nowej Zelandii Christopher Luxon określił aktora mianem „jednego z najwybitniejszych”, podkreślając jego ogromny wkład w rozwój nowozelandzkiej kinematografii. Z kolei premier Australii Anthony Albanese przypomniał, że Neill walczył z chorobą z godnością, humorem i spokojem, które charakteryzowały go również na ekranie.
Wzruszające słowa pożegnania opublikowali także aktor David Wenham, pisarka Kathy Lette oraz komiczka Magda Szubanski. Wszyscy zgodnie podkreślali nie tylko jego talent, ale przede wszystkim życzliwość, skromność i niezwykłe poczucie humoru – pisze news.sky.com.
Sam Neill pozostawił po sobie imponujący dorobek filmowy i role, które na stałe zapisały się w historii światowego kina. Jego kreacje wciąż będą oglądane przez kolejne pokolenia widzów, a postać doktora Alana Granta już na zawsze pozostanie jedną z ikon współczesnej popkultury.
