
Chciał jedynie wyrobić córce dokument, który pozwoli jej bez przeszkód podróżować do Wielkiej Brytanii i odwiedzać rodzinę. Zamiast tego musiał zgromadzić dziesiątki dokumentów, dostarczyć rodzinne fotografie i odpowiedzieć na szczegółowe pytania podczas urzędowej rozmowy. To jednak nie wystarczyło. Urzędnicy uznali, że nie ma wystarczających dowodów potwierdzających jego ojcostwo, i zaproponowali test DNA za 600 funtów. Sprawa pokazuje, z jakimi problemami mierzą się rodziny w związku z nowymi zasadami wjazdu do Wielkiej Brytanii.

Ojciec musiał udowodnić, że jest rodzicem własnej córki
Historię opisała Anna Tims na łamach brytyjskiego dziennika „The Guardian”. Mężczyzna, który przedstawił swoją sprawę redakcji, jest obywatelem Wielkiej Brytanii. Mieszka we Francji z żoną, która ma francuskie obywatelstwo. Ich dwoje starszych dzieci posiada zarówno brytyjskie, jak i francuskie paszporty. Trzecie dziecko urodziło się jednak podczas pobytu rodziny w Zimbabwe i ma wyłącznie francuski dokument.
W lutym ojciec rozpoczął procedurę ubiegania się o brytyjski paszport dla nastoletniej córki. Urzędnicy zażądali między innymi zdjęć żony z okresu ciąży, rodzinnych fotografii dokumentujących życie dziecka od narodzin, dokumentacji szpitalnej oraz oficjalnych tłumaczeń francuskiego aktu małżeństwa i aktu urodzenia. Podczas rozmowy mężczyzna odpowiadał na pytania dotyczące pracy, dojazdów i układu pomieszczeń w domu. Mimo to usłyszał, że przedstawione materiały nie wystarczają do potwierdzenia ojcostwa. Zaproponowano mu wykonanie testu DNA, którego koszt oszacowano na 600 funtów.
Nowe przepisy komplikują podróże do Wielkiej Brytanii
Problem ma związek z zasadami, które weszły w życie w lutym 2026 roku. Jak informuje „The Guardian” osoby posiadające brytyjskie i inne obywatelstwo muszą mieć odpowiedni brytyjski dokument, aby móc podróżować do Wielkiej Brytanii. Sam paszport innego kraju może nie wystarczyć.
Dla rodziny oznaczało to poważny problem. Mężczyzna chciał odwiedzić schorowanego ojca mieszkającego w Wielkiej Brytanii, ale obawiał się, że córka nie zostanie wpuszczona na pokład samolotu. Nie chciał ryzykować, że podróż zakończy się jeszcze przed wylotem.
Jak podkreśla „The Guardian”, brytyjskie przepisy dotyczące rozpatrywania wniosków paszportowych przewidują ocenę dowodów na podstawie bilansu prawdopodobieństwa, także wtedy, gdy wnioskodawca odmawia testu DNA. Urzędnicy powinni również wyjaśnić powody odmowy wydania dokumentu.
Przeczytaj też: Koniec z wyciąganiem paszportu na granicy? Wielka Brytania testuje nowe bramki
Paszport przyznano bez dodatkowych dokumentów
Sprawa zakończyła się jednak nieoczekiwanym zwrotem. Po zainteresowaniu się nią przez dziennikarzy ojciec otrzymał informację, że wniosek córki został zaakceptowany. Co istotne, od kwietnia rodzina nie dostarczyła żadnych nowych dokumentów. Nie było więc jasne, dlaczego wcześniejsze dowody nagle uznano za wystarczające.
Przeczytaj też: 8-latek nie dostał brytyjskiego paszportu. Urzędnicy zażądali dokumentów sprzed jego narodzin
Anna Tims zwróciła uwagę na absurdalność sytuacji, w której rodzinne fotografie, dokumentacja medyczna i informacje o życiu domowym nie rozwiały wątpliwości urzędników, a ostateczna decyzja zapadła bez kolejnych materiałów. Historia ta pokazuje, jak skomplikowane procedury mogą utrudniać rodzinom utrzymywanie kontaktów z bliskimi mieszkającymi w Wielkiej Brytanii.
