
Tragedia na lotnisku w Miami, zginęło pięć osób – Potworny wypadek lotniczy na międzynarodowym lotnisku w Stanach Zjednoczonych. Boeing należący do floty Amazon Air podczas lądowania wypadł poza koniec pasa, przeciął pobliską drogę i uderzył w kilka samochodów. Maszyna stanęła w płomieniach, a nad lotniskiem pojawiły się kłęby czarnego dymu. Bilans ofiar jest tragiczny, potwierdzono już śmierć pięciu osób. Trzy inne są w stanie krytycznym.

Do wypadku doszło w niedzielę, 6 września, około godziny 13.58 czasu lokalnego na lotnisku Miami International Airport na Florydzie. Boeing 767-300 wykonywał lot towarowy z San Juan w Portoryko do Miami.
Podczas lądowania samolot z nieznanych dotąd powodów nie zatrzymał się na pasie. Maszyna z dużą prędkością wypadła poza jego koniec, przejechała przez drogę biegnącą w pobliżu lotniska, a następnie staranowała kilka pojazdów. Chwilę później wybuchł pożar.
W internecie pojawiły się nagrania przedstawiające uszkodzony samolot oraz gęsty dym unoszący się nad miejscem katastrofy. Na lotnisko skierowano ponad 60 zastępów ratowniczych i około 200 strażaków oraz ratowników.
Przeczytaj także: Potężna erupcja wulkanu. Siedem lotnisk zamkniętych, tysiące lotów zakłóconych
Pięć osób zginęło, trzy walczą o życie

Władze hrabstwa Miami-Dade potwierdziły śmierć co najmniej pięciu osób. Kolejnych pięć przewieziono do szpitali. Stan trzech poszkodowanych lekarze określają jako krytyczny, obrażenia dwóch pozostałych są mniej poważne.
Nie ujawniono dotychczas tożsamości ofiar. Służby nie podały również, czy osoby, które zginęły, znajdowały się w samolocie, czy w samochodach staranowanych przez maszynę.
Przeczytaj także: Pracownik zginął podczas pracy przy samolocie. Tragedia w Londynie
Szef straży pożarnej hrabstwa Miami-Dade Ray Jadallah poinformował, że po zderzeniu część poszkodowanych została uwięziona we wrakach pojazdów. W kabinie samolotu znajdowali się natomiast pilot i drugi pilot. Ratownicy musieli użyć specjalistycznego sprzętu, aby do nich dotrzeć.
Lokalna stacja NBC Miami podała, powołując się na źródło znające przebieg akcji, że obaj piloci znaleźli się wśród osób przewiezionych do szpitala. Władze nie przekazały jednak szczegółowych informacji o ich stanie.
– Samolot uderzył w kilka pojazdów. Część ofiar została uwięziona w środku – powiedział Jadallah. Akcję ratunkową określił jako wyjątkowo trudną i skomplikowaną.
Strażacy przez wiele godzin zabezpieczali również wyciek paliwa. Stanowił on dodatkowe zagrożenie dla ratowników oraz osób znajdujących się w pobliżu wraku.
Setki lotów odwołanych lub opóźnionych
Boeing należał do floty Amazon Air, lecz był obsługiwany przez amerykańskie linie towarowe 21 Air. Amazon wydał oświadczenie, w którym zapewnił, że współpracuje z władzami i wspiera osoby dotknięte tragedią.
Katastrofa sparaliżowała pracę jednego z największych lotnisk w Stanach Zjednoczonych. Bezpośrednio po wypadku wszystkie pasy startowe zostały zamknięte, a samoloty lecące do Miami skierowano na inne lotniska.
Według Associated Press odwołano ponad 160 rejsów, a około 325 zostało opóźnionych. Część połączeń przekierowano między innymi do Orlando. W niedzielę wieczorem ruch wznowiono na dwóch z czterech pasów.
Przyczyna katastrofy pozostaje nieznana. W chwili wypadku w rejonie Miami występowały burze i silne porywy wiatru, ale nie wiadomo, czy pogoda przyczyniła się do zdarzenia. Śledczy sprawdzą także, w którym miejscu samolot dotknął pasa i dlaczego nie zdołał wyhamować.
Postępowanie prowadzą Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) oraz Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB). Na miejsce skierowano zespół ekspertów, którzy zbadają wrak, zapisy rozmów załogi oraz dane z rejestratorów lotu.
