Przejdź do treści

To mogła być katastrofa. Samolot wzbił się w powietrze dwie sekundy przed końcem pasa

27/08/2026 14:00 - AKTUALIZACJA 27/08/2026 15:02
Samolot wzbił się w powietrze dwie sekundy przed końcem pasa Foto: startujący samolot

To miała być rutynowa podróż z Londynu do Aten, jednak podczas startu sytuacja omal nie wymknęła się spod kontroli. Boeing 737 MAX należący do Wizz Air z 162 pasażerami i sześcioosobową załogą znalazł się w krytycznym momencie zaledwie o krok od tragedii. Maszyna oderwała się od pasa dosłownie w ostatniej chwili – około dwie sekundy przed jego końcem. Brytyjscy śledczy z AAIB ustalili, co doprowadziło do tego niebezpiecznego zdarzenia.

Samolot Wizz Air był o dwie sekundy od katastrofy Foto: pasażerowie wysiadający z samolotu linii Wizz Air

Samolot wzbił się w powietrze dwie sekundy przed końcem pasa

Incydent dotyczył startu z lotniska Londyn-Luton, jednego z najważniejszych portów lotniczych obsługujących połączenia tanich linii z Wielkiej Brytanii. Według danych z dochodzenia maszyna oderwała się od ziemi w ostatniej chwili, gdy do końca pasa pozostawało już tylko 162 metry. Analiza wskazuje, że samolot wystartował zaledwie około dwie sekundy przed osiągnięciem jego końca. Jak ustalił brytyjski Urząd ds. Badania Wypadków Lotniczych, przyczyną zdarzenia był błąd załogi. Piloci nie potwierdzili poprawności prędkości V wprowadzonych do komputera pokładowego. Są to kluczowe parametry wykorzystywane podczas startu, ponieważ wpływają na moment rozpoczęcia procedury oderwania samolotu od pasa.

Sytuację dodatkowo zmieniła propozycja kontrolerów ruchu lotniczego, by załoga skorzystała ze skróconego dojazdu do pasa. Taka decyzja oznaczała rozpoczęcie startu z dalszego miejsca, a więc wykorzystanie krótszego odcinka na rozpędzenie maszyny. W tych warunkach należało zwiększyć moc silników, jednak błędne ustawienia sprawiły, że Boeing rozpoczął rozbieg z niewystarczającym ciągiem.
Przeczytaj także: Samolot z Grecji wystartował bez części bagaży. Kapitan: „To ja decyduję”

Samolot Wizz Air leciał zbyt nisko

Raport AAIB wskazuje również, że tuż po starcie Boeing 737 MAX znalazł się na wysokości około czterech metrów nad końcem pasa. Obowiązujące normy bezpieczeństwa przewidują natomiast wysokość co najmniej 11 metrów. Nagrania z monitoringu lotniska miały pokazać, że maszyna znajdowała się bardzo nisko, niemal na tle lotniskowych budynków i zaparkowanych samolotów.

Eksperci zwracają uwagę, że ewentualna awaria jednego z silników lub utrata ciągu w tym momencie mogły poważnie ograniczyć możliwości załogi. Piloci mogliby nie zdążyć bezpiecznie przerwać startu ani uzyskać wymaganej wysokości pozwalającej ominąć przeszkody. Właśnie dlatego poprawne wyliczenie parametrów przed startem jest jednym z najważniejszych elementów lotniczych procedur bezpieczeństwa.
Przeczytaj też: Policja weszła na pokład po awanturze. Zwykły lot Ryanaira zamienił się w koszmar

Rejs do Aten zakończył się bez zakłóceń

Mimo groźnego początku lot przebiegł dalej bez problemów, a samolot bezpiecznie wylądował w Atenach. Jak informuje The Telegraph, jeszcze tego samego dnia maszyna wykonała trzy kolejne rejsy. Incydent został jednak szczegółowo przeanalizowany po zakończeniu dochodzenia.

Operator samolotu zaktualizował procedury i przekazał załogom nowe wytyczne dotyczące kontroli danych przed startem. Wizz Air podkreślił w oświadczeniu, że bezpieczeństwo pasażerów jest dla przewoźnika najwyższym priorytetem, a sprawę badano wspólnie z linią obsługującą feralny rejs. Przypadek pokazuje, że nawet niewielka pomyłka na etapie przygotowań może stworzyć zagrożenie dla setek osób znajdujących się na pokładzie.

Tagi: