Przejdź do treści

Samolot TUI nadał sygnał alarmowy. Dramat podczas powrotu z wakacyjnej wyspy

23/08/2026 15:56 - AKTUALIZACJA 23/08/2026 15:56
Koszmar podczas lotu do Londynu. Po samolocie pełzał wąż

Samolot TUI nadał sygnał alarmowy. Dramat podczas powrotu z wakacyjnej wyspy – Pasażerowie lotu TUI z Wysp Zielonego Przylądka do Manchesteru byli już niemal u celu, gdy plany lądowania nagle się zmieniły. Boeing 737 MAX zamiast schodzić do lądowania zaczął krążyć nad Peak District. W podobnej sytuacji znalazło się kilkanaście innych maszyn. Po około 20 minutach załoga rejsu BY439 musiała podjąć decyzję, której pasażerowie z pewnością się nie spodziewali.

Duże, tanie linie lotnicze ogłosiły upadłość -

Samolot TUI nadał sygnał alarmowy. Dramatyczne chwile podczas powrotu z wakacyjnej wyspy

Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę. Samolot TUI leciał z lotniska Aristides Pereira na wyspie Boa Vista do Manchesteru. Podczas podejścia do lądowania kontrolerzy nakazali pilotom oczekiwanie w powietrzu.
Powodem nie był problem z samolotem.

W piątek wieczorem jedna osoba wtargnęła na teren lotniska w Manchesterze. Ze względów bezpieczeństwa wstrzymano przyloty.
Według brytyjskich mediów co najmniej 17 samolotów musiało oczekiwać w powietrzu, a siedem kolejnych przekierowano na inne lotniska.

Jak informuje „Mirror” poinformowała później, że w związku ze zdarzeniem zatrzymano 17-latka. Młody człowiek cierpi na problemy psychiczne/

Wśród samolotów czekających na możliwość lądowania znalazł się rejs TUI BY439. Boeing 737 MAX krążył na wysokości około 6000 stóp nad Peak District. Jedna z pasażerek wspominała później, że samolot wykonał około siedmiu okrążeń. Problem polegał na tym, że nikt nie był w stanie powiedzieć załodze, jak długo lotnisko pozostanie zamknięte.
Po około 20 minutach dalsze oczekiwanie przestało być możliwe. Kapitan nadał sygnał alarmowy. Paliwo prawie się skończyło.
Przeczytaj także: Dramat na pokładzie samolotu. Zapalił się laptop, są ranni

Załoga TUI ogłosiła stan zagrożenia

Według serwisu AirLive piloci nadali kod 7700, informujący kontrolę ruchu lotniczego o sytuacji awaryjnej i konieczności priorytetowej obsługi maszyny.
Załoga BY439 nie mogła ryzykować dalszego krążenia nad Manchesterem. Samolot skierowano na lotnisko East Midlands Airport.
Na ziemi uzupełniono paliwo. Około godzinę później Boeing ponownie wystartował.
Paradoksalnie lotnisko w Manchesterze wznowiło przyjmowanie samolotów zaledwie około 15 minut po lądowaniu maszyny TUI w East Midlands.

Drugi odcinek podróży był już bardzo krótki. Lot z East Midlands do Manchesteru trwał około 18 minut, a pasażerowie dotarli na miejsce około godz. 1.35 w sobotę.

Jedna z pasażerek, Angela Slater, napisała później w mediach społecznościowych, że zgodnie z planem samolot powinien wylądować około godz. 23.30. Do domu dotarła dopiero około 3.30. Podkreśliła przy tym, że załoga na bieżąco przekazywała pasażerom informacje i zachowała spokój.

Jak relacjonowała, piloci wyjaśnili podróżnym, że samolot nie miał wystarczającej ilości paliwa, aby krążyć dłużej nad Manchesterem.

Ostatecznie rejs zakończył się bezpiecznie. To, co początkowo miało być krótkim oczekiwaniem przed lądowaniem, zamieniło się jednak w awaryjne przekierowanie na lotnisko oddalone o ponad 100 kilometrów od Manchesteru.