
Policja weszła na pokład Ryanaira. Rejs, który według planu miał potrwać niespełna trzy godziny, zamienił się w niezwykle męczącą podróż z lądowaniami w dwóch państwach i wielogodzinnym oczekiwaniem. Napięcie rosło z każdą kolejną godziną, a podczas postoju w Grecji sytuacja stała się na tyle poważna, że do samolotu weszli policjanci.

12 godzin koszmaru na pokładzie Ryanaira
Lot RK8288 wystartował z lotniska London Stansted, lecz gwałtowne burze nad Albanią uniemożliwiły bezpieczne lądowanie w Tiranie. Samolot najpierw skierowano do włoskiego Brindisi, a później do Salonik w Grecji. Ostatecznie maszyna dotarła do albańskiej stolicy około godziny 5.00 czasu lokalnego, z dziewięciogodzinnym opóźnieniem. Ryanair wyjaśnił, że zakłócenia były skutkiem wyjątkowo trudnych warunków pogodowych. Burze nad docelowym lotniskiem sprawiły, że załoga musiała kilkakrotnie zmieniać trasę, stosując procedury bezpieczeństwa.
Rosło napięcie, pasażerowie zażądali rozmowy z kapitanem
Długie oczekiwanie, zmęczenie oraz brak jasnych informacji stopniowo pogarszały atmosferę w kabinie. Według relacji świadków na pokładzie znajdowały się między innymi grupy lecące na wieczory kawalerskie oraz młodzi ludzie wybierający się na festiwale na Bałkanach. Część podróżnych miała spożywać alkohol jeszcze przed odlotem. Najbardziej niepokojące sceny rozegrały się podczas postoju w Salonikach. Grupa zdenerwowanych pasażerów domagała się rozmowy z kapitanem i miała krzyczeć w stronę kokpitu: „Jest tchórzem! Niech wyjdzie i stanie z nami twarzą w twarz!”.
Policja weszła na pokład Ryanaira
Około dwunastu osób oświadczyło, że nie chce kontynuować podróży tym samolotem. Na miejsce wezwano grecką policję, która weszła na pokład i pomogła opanować napiętą sytuację. Z relacji pasażerów wynika, że funkcjonariusze pozwolili opuścić maszynę najbardziej wzburzonym podróżnym.
Świadkowie wskazywali, że dodatkowym problemem było zachowanie osób nietrzeźwych. Jeden z mężczyzn miał nie stosować się do poleceń załogi i chodzić po kabinie mimo zakazów. Jak podawały brytyjskie media, stewardesa miała odprowadzić go na miejsce i posadzić z powrotem w fotelu.
Brak jedzenia i napojów podczas długiego postoju
Podróżni zgłaszali także problemy z dostępem do posiłków i napojów. W czasie długiego postoju we Włoszech początkowo nie mogli kupować produktów z pokładowej sprzedaży. Kiedy bar ponownie uruchomiono, większość artykułów szybko się wyprzedała, a pasażerom pozostały jedynie pojedyncze przekąski. Ryanair przekazał natomiast, że pokładowy bar został otwarty ponownie po około 45 minutach postoju, aby umożliwić zakup napojów i przekąsek. Przewoźnik utrzymuje, że jego załoga przez cały czas działała zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa.
Przeczytaj też: Duża tania linia lotnicza wycofuje wszystkie loty z brytyjskiego lotniska
Pasażer złożył wniosek o odszkodowanie
Jeden z uczestników lotu poinformował, że po powrocie wystąpił o odszkodowanie, ale jego wniosek został automatycznie odrzucony. W odpowiedzi Ryanair wskazał na „nadzwyczajne okoliczności”, za które przewoźnik nie ponosi odpowiedzialności.
Pasażer nie zamierza jednak rezygnować i skierował sprawę do brytyjskiej organizacji AviationADR, zajmującej się sporami między liniami lotniczymi a klientami. Choć lot miał trwać zaledwie około trzech godzin, dla wielu osób zakończył się jako jedna z najbardziej stresujących podróży, jakich doświadczyli.
