
Pasażer wykupił wszystkie zdrapki w samolocie Ryanaira i sprawdził, czy da się w ten sposób zwiększyć szanse na wygraną jeszcze przed lądowaniem. Dla wielu osób takie pokładowe loterie są ciekawostką, ale też kuszącą obietnicą szybkiego zysku w trakcie podróży. Pewien pasażer Ryanaira postanowił podejść do tematu „na serio” i wykupić cały dostępny zapas, a przebieg eksperymentu pokazał w sieci. Co wyszło z tego pomysłu i dlaczego historia wywołała tyle emocji?
Bohaterem nagrania był Ethan, który leciał ze znajomym Vikiem, znanym w internecie jako Vikkstar. W pewnym momencie wpadli na spontaniczny plan: kupić wszystkie dostępne na pokładzie zdrapki Ryanaira i sprawdzić, czy masowy zakup przełoży się na realny zysk. Całą akcję relacjonowano na TikToku, a Vik na bieżąco pokazywał, jak odkrywają kolejne pola. Z każdą następną kartą napięcie rosło, bo wszyscy liczyli chociaż na drobną nagrodę.

Pasażer wykupił wszystkie zdrapki w samolocie Ryanaira
Łącznie Ethan kupił aż 68 pakietów zdrapek. Kart było na tyle dużo, że do zdrapywania dołączyli też inni pasażerowie, którzy z ciekawości chcieli pomóc w „polowaniu” na szczęśliwy układ symboli. Na nagraniu widać, jak kolejne osoby przejmują karty i sprawdzają, czy tym razem trafi się coś wygranego.
Efekt okazał się dla wszystkich dość brutalny: nie padła żadna wygrana. „Nie wygraliśmy nic. Absolutnie nic” – relacjonował Vik, a w pewnym momencie ktoś z kabiny miał krzyknąć: „Nikt nic nie wygrał!”. Nawet dopasowanie dwóch symboli było trudne, nie mówiąc o wymaganych trzech, co u bohaterów nagrania wywołało autentyczne niedowierzanie.
Czy Ryanair wprowadzi ograniczenia na masowe zakupy zdrapek?
Film szybko zaczął krążyć w sieci, zdobywając tysiące wyświetleń i sporą liczbę komentarzy. Część internautów podchodziła do sprawy z humorem, ale nie brakowało też sceptycznych głosów dotyczących samych pokładowych loterii. Pojawiały się żarty, że po tej historii przewoźnik może wprowadzić ograniczenia na masowe zakupy zdrapek.
W komentarzach odezwali się również użytkownicy podający się za członków personelu pokładowego, sugerując, że nie wszyscy pasażerowie dobrze znają zasady gry. Inni przekonywali, że coś im się kiedyś udało wygrać, ale zwykle były to niewielkie nagrody, na przykład vouchery o małej wartości.
Jak naprawdę działają zdrapki Ryanaira?
Warto pamiętać, że kontrowersje wokół tego typu loterii nie są nowe. Jak przypomina The Mirror, już w 2016 roku opisywano, że samo „trafienie” głównej nagrody nie musi oznaczać natychmiastowego otrzymania miliona euro. Zwycięzca ma najpierw trafić do dodatkowego losowania, w którym wybiera jedną z 125 kopert – dopiero jedna zawiera jackpot, a pozostałe mniejsze kwoty, na przykład 50 tys. euro lub inne nagrody do 5 tys. euro.
Przeczytaj też: Koniec pobłażliwości na lotniskach. Teraz liczy się każdy centymetr
Według przytaczanych szacunków szanse na główną wygraną są skrajnie niskie – wskazywano je na poziomie około 1,2 miliarda do jednego. Dla porównania podawano, że trafienie głównej wygranej w Lotto to około 1 do 45 milionów. W praktyce oznacza to, że nawet wykupienie dużej liczby kart nie musi zbliżyć do wygranej tak, jak intuicyjnie mogłoby się wydawać.
