
Ser żółty, mozzarella, feta czy camembert – wiele osób nie wyobraża sobie bez nich codziennych posiłków. Okazuje się jednak, że poszczególne rodzaje sera mogą w różny sposób wpływać na zdrowie jelit. Kluczowe znaczenie ma nie tylko zawartość tłuszczu czy soli, ale również sposób produkcji, dojrzewania i obecność bakterii. Niektóre sery mogą dostarczać mikroorganizmów i związków wspierających układ pokarmowy. Inne, zwłaszcza mocno przetworzone produkty seropodobne, wypadają znacznie gorzej. Oto najlepsze i najgorsze sery dla zdrowia jelit.

Cheddar i parmezan – sery, które warto znać
Na szczególną uwagę zasługuje dojrzały cheddar. Podczas wielomiesięcznego dojrzewania rozwijają się w nim różnorodne mikroorganizmy, które odpowiadają za charakterystyczny smak i aromat. Według Stephanie Moore, dietetyczki klinicznej cytowanej przez „The Telegraph”, dłuższe dojrzewanie często wiąże się z większą różnorodnością drobnoustrojów i związków powstających w serze.
Nie oznacza to jednak, że łagodny cheddar jest niezdrowy. Również on przechodzi proces dojrzewania, choć jego smak i skład mikrobiologiczny mogą być mniej złożone. Dobrym wyborem może być także parmezan. Oryginalny Parmigiano Reggiano dojrzewa co najmniej 12 miesięcy, a niektóre odmiany nawet dwa lata. Badania opisane w czasopiśmie „Nature Communications” wskazują, że część mikroorganizmów obecnych w tym serze może przetrwać proces trawienia i dotrzeć do jelit.
Brie i camembert też mogą mieć zalety
Białą pleśń na brie i camembercie tworzy między innymi grzyb Penicillium candidum. Wytwarza on chitynę, która może pełnić funkcję prebiotyczną, czyli wspierać rozwój korzystnych bakterii jelitowych.
Naukowcy zauważają również potencjalne korzyści związane z innymi serami pleśniowymi. Roquefort, gorgonzola i stilton mogą dostarczać spermidyny – związku badanego między innymi pod kątem jego wpływu na procesy związane ze starzeniem i funkcjonowanie organizmu.
Warto jednak pamiętać, że obecność określonych mikroorganizmów lub związków nie oznacza automatycznie, że każdy ser pleśniowy działa jak probiotyk.
Których serów lepiej nie jeść zbyt często?
Najgorzej w zestawieniu wypadają mocno przetworzone produkty, takie jak plastry serowe do burgerów, serki w tubkach i trójkącikach. Mogą zawierać dodatki technologiczne, a ich skład i sposób produkcji różnią się od tradycyjnych serów dojrzewających. Zdaniem ekspertki cytowanej przez „The Telegraph” nie należy oczekiwać od nich takiej samej różnorodności mikroorganizmów jak od klasycznych serów. Nie wszystkie sery wypadają jednak jednoznacznie dobrze lub źle.
- Feta – zawiera dużo soli, dlatego warto kontrolować jej ilość w diecie.
- Mozzarella i ricotta – są młodymi serami, które zwykle mają mniej złożony skład mikrobiologiczny niż długo dojrzewające odmiany.
- Serek wiejski – może być dobrym wyborem, zwłaszcza jeśli zawiera żywe kultury bakterii. Warto sprawdzać etykietę.
- Boursin – jest stosunkowo świeżym produktem, który nie przechodzi długiego dojrzewania, ale nie należy do tej samej kategorii co najbardziej przetworzone serki.
Przeczytaj też: Głos może pokazać, jak starzeje się Twój mózg. Nowe badanie zaskakuje
Nie tylko rodzaj sera ma znaczenie
Wybierając ser, warto zwracać uwagę na skład, zawartość soli i stopień przetworzenia. Dojrzały cheddar czy parmezan mogą być ciekawym elementem zróżnicowanej diety, ale nie zastąpią warzyw, produktów pełnoziarnistych i innych źródeł błonnika, które również wspierają mikrobiotę jelitową.
Osoby z wrażliwym układem pokarmowym powinny dodatkowo obserwować indywidualną tolerancję. Nawet tradycyjny ser może wywoływać dolegliwości u niektórych osób, a jego wpływ na jelita zależy od całej diety i stanu zdrowia.
