Przejdź do treści

Nagły alarm na pokładzie easyJet. Samolot awaryjnie lądował w Rzymie, pasażerowie byli przerażeni

23/05/2026 20:40 - AKTUALIZACJA 23/05/2026 20:40

Pasażerowie lecący z Egiptu do Wielkiej Brytanii przeżyli chwile grozy po tym, jak samolot linii easyJet nagle zmienił kurs i rozpoczął awaryjne lądowanie we Włoszech. Na pokładzie zapanowała panika, gdy kapitan przekazał przez głośniki tajemniczy komunikat: „W luku bagażowym znajduje się coś, czego nie powinno tam być”. Przez długi czas nikt nie wiedział, co dokładnie się stało.

Samolot easyJet awaryjnie lądował w Rzymie

Do incydentu doszło we wtorek 19 maja podczas lotu easyJet EZY2618 z egipskiej Hurghady do Londynu-Luton. Na pokładzie znajdowało się około 180 pasażerów.
Jak opisuje brytyjski „The Sun”, w pewnym momencie maszyna nagle zmieniła trasę i rozpoczęła zniżanie w kierunku Rzymu. Pasażerowie nie otrzymali od razu szczegółowych wyjaśnień, co tylko zwiększyło napięcie na pokładzie.

57-letni Paul Casterton, który podróżował razem ze swoją partnerką, przyznał, że sytuacja była bardzo stresująca.
– Nikt nie wiedział, co się dzieje. Samolot nagle zmienił kierunek i zaczął schodzić do lądowania. Trudno było nie myśleć o najgorszym – powiedział w rozmowie z brytyjskim tabloidem.

Powerbank w bagażu wywołał alarm

Dopiero po lądowaniu okazało się, że jedna z pasażerek poinformowała stewardesę o pozostawionym w bagażu rejestrowanym powerbanku, który ładował telefon.
Tego typu urządzenia są uznawane za potencjalne zagrożenie pożarowe. Linie lotnicze i przepisy bezpieczeństwa zabraniają przewożenia ładowanych powerbanków w luku bagażowym właśnie z powodu ryzyka przegrzania lub zapłonu baterii litowo-jonowych.
Jak podkreślił easyJet w komunikacie przesłanym mediom, kapitan zdecydował o zmianie trasy i lądowaniu awaryjnym zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa.
Przeczytaj także: Samolot zapalił się po starcie. 240 osób na pokładzie zawisło między życiem a śmiercią

Pasażerowie spędzili noc w Rzymie

Po przymusowym lądowaniu pasażerowie zostali w Rzymie na noc. Część osób otrzymała pokoje hotelowe, inni spali na lotnisku, ponieważ kolejny lot do Londynu odbywał się dopiero następnego dnia po południu.
Niektórzy podróżni zdecydowali się samodzielnie kupić bilety u innych przewoźników. Paul Casterton, cytowany przez „The Sun” zapłacił około 350 funtów za wcześniejszy lot liniami Wizz Air, ponieważ musiał pilnie wrócić do Wielkiej Brytanii.

EasyJet wydał oświadczenie

Linia easyJet potwierdziła incydent i przeprosiła pasażerów za utrudnienia.
Przewoźnik poinformował, że załoga została poinformowana o ładowanym powerbanku znajdującym się w bagażu rejestrowanym, dlatego kapitan – zgodnie z procedurami bezpieczeństwa – podjął decyzję o przekierowaniu lotu do Rzymu.
Jak podkreśliła linia lotnicza, bezpieczeństwo pasażerów pozostaje najwyższym priorytetem.