Przejdź do treści

Koszmar podczas lotu do Londynu. Po samolocie pełzał wąż

13/06/2026 20:34 - AKTUALIZACJA 13/06/2026 20:36
Koszmar podczas lotu do Londynu. Po samolocie pełzał wąż

Pasażerowie lotu z Meksyku do Londynu przez kilka godzin nie mieli pojęcia, że ich podróż może zakończyć się tak nietypowym alarmem. Dopiero po lądowaniu na lotnisku Gatwick na jaw wyszło, że w samolocie znajdował się nieproszony pasażer. Sprawa okazała się na tyle poważna, że przewoźnik musiał wyłączyć maszynę z eksploatacji i wezwać specjalistów.

Koszmar podczas lotu do Londynu. Po samolocie pełzał wąż

Do zdarzenia doszło w samolocie TUI z Cancún w Meksyku do Londynu Gatwick. Na pokładzie Boeinga 787-9 Dreamliner znajdowało się 345 pasażerów. Według brytyjskich mediów wąż znajdował się na pokładzie podczas całego lotu.
Niepokojącego odkrycia dokonano po lądowaniu. Węża jako pierwsza zauważyła osoba z ekipy sprzątającej, która weszła na pokład po opuszczeniu maszyny przez pasażerów. Jeden z pracowników lotniska zdążył jeszcze zrobić zdjęcie czerwonobrązowego gada. Chwilę później zwierzę zniknęło.
Brytyjski dziennik „The Sun” cytuje osobę znającą sprawę, według której widok węża wywołał ogromne poruszenie wśród pracowników. Zanim jednak podniesiono alarm, gad zdążył się ukryć. Od tego momentu rozpoczęły się poszukiwania, które okazały się wyjątkowo trudne.

Samolot został uziemiony. Węża nie odnaleziono

Po odkryciu węża Boeing 787-9 Dreamliner został wyłączony z eksploatacji. Na pokład weszli specjaliści od zwierząt oraz inżynierowie, którzy zaczęli sprawdzać zakamarki maszyny. Problem polega na tym, że nowoczesny samolot pasażerski ma wiele trudno dostępnych miejsc, w których niewielki gad może się ukryć.
Przeczytaj także: Samolot zapalił się po starcie. 240 osób na pokładzie zawisło między życiem a śmiercią

Źródła związane z TUI porównały poszukiwania do szukania igły w stogu siana. Chodzi nie tylko o bezpieczeństwo pasażerów, ale także o sam samolot. Służby muszą mieć pewność, że zwierzę nie przedostało się w miejsce, w którym mogłoby uszkodzić elementy techniczne maszyny.

Co to był za wąż?

Początkowo informowano, że w samolocie mogła znajdować się jadowita żmija. Później pojawiła się jednak inna wersja. Według kolejnych doniesień gad może należeć do gatunku określanego jako Salmon-bellied Racer. To wąż występujący w tropikalnych suchych lasach Ameryki Środkowej.

Nie jest uznawany za jadowitego, ale może ugryźć, zwłaszcza gdy zostanie schwytany lub poczuje się zagrożony. W naturalnym środowisku żywi się m.in. jaszczurkami. Sam fakt, że takie zwierzę znalazło się na pokładzie samolotu pasażerskiego, wywołał jednak poważne pytania o kontrolę bagażu i bezpieczeństwo lotu.

Czy ktoś przemycił węża na pokład?

TUI zakłada, że zwierzę zostało wniesione na pokład w Meksyku. Nie wiadomo jednak, kto to zrobił i w jaki sposób gad znalazł się w samolocie. Brytyjskie media, w tym GB News, piszą o podejrzeniu przemytu zwierzęcia przez jednego z pasażerów.
Najbardziej niepokojące jest to, że przez cały lot nikt nie zauważył nieproszonego pasażera. Gdyby wąż pojawił się w kabinie podczas rejsu, sytuacja mogłaby wywołać panikę wśród podróżnych. Jeden z rozmówców „The Sun” ocenił, że w takim scenariuszu na pokładzie mogłoby dojść do „ślepej paniki i chaosu”.

Niecodzienny incydent na trasie z Meksyku do Wielkiej Brytanii

Historia natychmiast przywołała skojarzenia z filmem „Węże w samolocie”. Tym razem nie był to jednak scenariusz kinowy, lecz prawdziwy incydent z udziałem samolotu pełnego pasażerów.
Na razie najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi: gdzie ukrył się wąż i czy udało się go odnaleźć. Dopóki specjaliści nie będą mieli pewności, że gad nie znajduje się już na pokładzie, maszyna nie może wrócić do normalnej eksploatacji.