Przejdź do treści

Iran atakuje: pociski nad Jordanią i alarm w cieśninie Ormuz

29/07/2026 15:45 - AKTUALIZACJA 29/07/2026 15:45

Napięcie na Bliskim Wschodzie ponownie gwałtownie rośnie, a najnowsze doniesienia o działaniach Iranu wywołały alarm od Jordanii po wody Zatoki Perskiej. W centrum uwagi znalazły się bezpieczeństwo amerykańskich żołnierzy, ruch statków w strategicznej cieśninie Ormuz oraz możliwe skutki dla światowych rynków energii. Równolegle pojawiają się informacje o operacjach wojskowych w Iraku i intensywnych reakcjach dyplomatycznych zachodnich sojuszników. Sytuacja zmienia się z godziny na godzinę, a część szczegółów wciąż wymaga niezależnego potwierdzenia.

Włoski wicepremier i minister spraw zagranicznych Antonio Tajani przekazał, że Rzym ponownie wyraża solidarność z Arabią Saudyjską oraz pozostałymi państwami Zatoki Perskiej. Podczas briefingu w siedzibie włoskiego MSZ zaapelował o dialog między Teheranem a Waszyngtonem i o znalezienie rozwiązania dotyczącego bezpieczeństwa w cieśninie Ormuz.

Iran atakuje amerykańską bazę w Jordanii

Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych, Centcom, potwierdziło, że Iran wystrzelił kilka pocisków balistycznych w kierunku amerykańskiej bazy na Bliskim Wschodzie. Według komunikatu atak nastąpił we wtorek o 17.45 czasu waszyngtońskiego, czyli o 23.45 czasu włoskiego.

Amerykańska obrona powietrzna miała przechwycić wszystkie pociski, zanim dotarły do celu. Centcom podał, że nie odnotowano ofiar wśród żołnierzy USA ani strat materialnych, a siły amerykańskie pozostają w najwyższej gotowości operacyjnej.

Jordańska armia informuje o przechwyceniu rakiet

Własny komunikat wydały także jordańskie siły zbrojne. Ich rzecznik poinformował o zestrzeleniu pięciu irańskich pocisków, które miały zmierzać w stronę terytorium królestwa.
Jak przekazano, systemy obrony powietrznej zostały uruchomione natychmiast po wykryciu zagrożenia. Wszystkie rakiety miały zostać zneutralizowane przed dotarciem do wyznaczonych celów.

Ceny ropy znowu rosną

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował tymczasem o trafieniu trzech tankowców przepływających przez cieśninę Ormuz. Irańska agencja Tasnim podała, że statki miały zignorować ostrzeżenia władz i kontynuować rejs trasą określoną przez Teheran jako niebezpieczna oraz nielegalna.

Według tej relacji tankowce po trafieniu zostały zmuszone do zatrzymania się, jednak skala ewentualnych uszkodzeń nie została niezależnie potwierdzona. Doniesienia natychmiast odbiły się na rynku: podczas sesji azjatyckiej ropa WTI podrożała o ponad 3,7 proc., do 82,22 dolara za baryłkę, a Brent o ponad 3 proc., do 84,57 dolara.
Przeczytaj także: Zaskakujący wynik sondażu w jednym z głównych europejskich mocarstw. Tylko 6% dobrowolnie poszłoby na wojnę

Naloty w Iraku po serii ataków dronów

Centcom podał również, że wspólnie z saudyjskimi siłami zbrojnymi przeprowadził precyzyjne naloty na cele we wschodnim Iraku. W amerykańskiej wersji wydarzeń uderzono w magazyny broni i zaplecze logistyczne grup zbrojnych wspieranych przez Iran.

Dwa źródła związane z Siłami Mobilizacji Ludowej, cytowane przez agencję AFP, przekazały, że w nalotach zginęło co najmniej dziesięciu bojowników. Najcięższe uderzenia miały dotknąć prowincję Niniwa, a lokalne władze informowały też o rannych i możliwości wzrostu liczby ofiar.

W tle rozmowy Trumpa z Netanjahu

Do nowej eskalacji doszło krótko po spotkaniu prezydenta USA Donalda Trumpa z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu w Białym Domu. Szef izraelskiego rządu po rozmowach podkreślał, że Izrael nie pozwoli Iranowi uzyskać wojskowych zdolności nuklearnych.

Waszyngton twierdzi, że operacja w Iraku była odpowiedzią na ponad trzydzieści ataków dronów na amerykańskie cele w ciągu 72 godzin. Splot incydentów w Jordanii, Iraku i cieśninie Ormuz zwiększa obawy o rozszerzenie konfliktu oraz o kolejne zakłócenia w jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie.