
Donald Trump przyjechał do Irlandii i wywołał polityczne trzęsienie ziemi. Prezydent USA otwarcie opowiedział się za historyczną zmianą granic, odrzucił sprzeciw brytyjskiego premiera, a na zakończenie wizyty złożył zaskakującą obietnicę dotyczącą jednego z najsłynniejszych irlandzkich produktów. Jego słowa zachwyciły nacjonalistów, rozwścieczyły unionistów i postawiły rządy w Londynie oraz Dublinie w wyjątkowo niezręcznej sytuacji.

Trump chce zjednoczenia Irlandii
Donald Trump po raz kolejny opowiedział się za połączeniem Irlandii Północnej z Republiką Irlandii. Jego zdaniem zjednoczenie wyspy byłoby czymś naturalnym.
Prezydent USA po raz pierwszy wywołał polityczną burzę w sobotę, na początku swojej wizyty w Irlandii. Powiedział wówczas, że „chciałby zobaczyć zjednoczoną Irlandię” i zasugerował, że mogłoby do tego dojść już teraz.
Dzień później nie złagodził swojego stanowiska. Zapytany o sprzeciw brytyjskiego premiera Andy’ego Burnhama wobec referendum, odpowiedział: „Wszyscy tak mówią. A potem coś się wydarza” – informuje „The Guardian”. Dodał, że połączenie obu części wyspy wydaje mu się jednym z najbardziej naturalnych rozwiązań.
Deklaracja Trumpa jest znacząca, ponieważ prezydenci Stanów Zjednoczonych przez lata zachowywali neutralność w sprawie konstytucyjnego statusu Irlandii Północnej. Po podziale wyspy w 1921 roku Irlandia Północna pozostała częścią Zjednoczonego Królestwa, podczas gdy pozostałe 26 hrabstw utworzyło niepodległą Republikę Irlandii. Ten status obowiązuje do dziś, choć część mieszkańców Irlandii Północnej opowiada się za przyłączeniem regionu do Republiki Irlandii.
Waszyngton odegrał ważną rolę w doprowadzeniu do porozumienia z 1998 roku, które zakończyło trwający przez dziesięciolecia konflikt między republikanami, dążącymi do zjednoczenia Irlandii, a unionistami chcącymi pozostać w Zjednoczonym Królestwie. Porozumienie wprowadziło tzw. zasadę zgody. Oznacza ona, że Irlandia Północna pozostanie częścią Wielkiej Brytanii tak długo, jak długo opowiada się za tym większość jej mieszkańców. Przeczytaj także: Trump: „Uratowałem Wielką Brytanię przed atakiem nuklearnym”
Jeśli jednak pojawią się wyraźne przesłanki, że większość mieszkańców popiera zjednoczenie z Republiką Irlandii, brytyjski minister ds. Irlandii Północnej może zarządzić referendum. Gdyby wyborcy w Irlandii Północnej opowiedzieli się za zmianą statusu, podobne głosowanie musiałoby odbyć się również w Republice Irlandii. Dopiero pozytywny wynik w obu częściach wyspy otworzyłby drogę do zjednoczenia.
Brytyjski rząd podkreśla, że obecnie nie ma wystarczających podstaw, by takie głosowanie rozpisywać. Premier Andy Burnham stwierdził dwa tygodnie wcześniej, że referendum pozostaje „poza dyskusją”.
Ostre reakcje w Londynie i Irlandii Północnej
Wypowiedzi Trumpa z zadowoleniem przyjęli politycy Sinn Féin, od lat opowiadający się za zjednoczeniem wyspy. Były lider partii Gerry Adams ocenił, że słowa amerykańskiego prezydenta odzwierciedlają szerokie poparcie dla tej idei wśród irlandzkiej diaspory w Ameryce Północnej.
Zupełnie inaczej zareagowali brytyjscy konserwatyści i północnoirlandzcy unioniści. Były poseł Demokratycznej Partii Unionistycznej Ian Paisley Jr stwierdził, że każdy ma prawo do własnej opinii, „nawet jeśli jest ona błędna”. Podkreślił, że mieszkańcy Irlandii Północnej są Brytyjczykami i chcą pozostać częścią Zjednoczonego Królestwa.
Przeczytaj także: Donald Trump ostrzega Wielką Brytanię. „Jesteście na krawędzi katastrofy”
Brytyjska minister ds. społeczności Angela Rayner próbowała tonować emocje. Zapewniła, że rząd pozostaje wierny postanowieniom porozumienia z 1998 roku i będzie nadal działał zgodnie z jego zasadami.
Do sprawy ostrożnie podszedł także premier Irlandii Micheál Martin. Jego zdaniem reakcje na wypowiedź Trumpa były przesadzone. Irlandzki rząd popiera perspektywę pokojowego zjednoczenia, ale unika wywierania presji na szybkie referendum, skupiając się na praktycznej współpracy między obiema częściami wyspy.
Pod koniec wizyty Trump ogłosił również, że zamierza znieść 10-procentowe cło na irlandzką whiskey, które stawiało producentów z Republiki Irlandii w gorszej sytuacji niż konkurentów ze Szkocji i Irlandii Północnej. Nie podano jednak, kiedy decyzja wejdzie w życie. Reuters informuje, że deklarację złożono podczas ceremonii wręczenia nagród Irish Open w ośrodku golfowym Trumpa w hrabstwie Clare.
