
Alarm bombowy na pokładzie samolotu lecącego do Hiszpanii postawił na nogi załogę i służby bezpieczeństwa. Gdy maszyna znajdowała się już nad Atlantykiem, piloci podjęli decyzję o natychmiastowym zawróceniu. Pasażerowie nie wiedzieli, co się dzieje, a po lądowaniu na lotnisku czekały już służby i funkcjonariusze prowadzący pilną kontrolę. Jak informują media samolot był pełen. Podróżowali nim głównie turyści udający się na Majorkę.

Alarm bombowy na pokładzie samolotu lecącego do Hiszpanii
Pasażerowie lecący na wakacje do Hiszpanii przeżyli chwile prawdziwego niepokoju. W trakcie lotu nad Atlantykiem załoga jednego z samolotów odebrała sygnał, który mógł wskazywać na zagrożenie bezpieczeństwa na pokładzie. Maszyna była już daleko od lotniska startu, gdy zapadła decyzja o natychmiastowym zawróceniu.
Do zdarzenia doszło na pokładzie samolotu linii United Airlines lecącego z Newark w stanie New Jersey na Majorkę. Rejs wystartował w sobotę wieczorem około godziny 18:00 czasu lokalnego. Kilka godzin później załoga zdecydowała o przerwaniu podróży i powrocie do Stanów Zjednoczonych.
Jak informują amerykańskie media, powodem był alarm bombowy, który uruchomił procedury bezpieczeństwa. Samolot bezpiecznie wylądował w Newark około godziny 21:30. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby, które przeszukały maszynę. Wszyscy pasażerowie musieli opuścić pokład i przejść ponowną kontrolę bezpieczeństwa.
Przez pewien czas nie było jasne, czy zagrożenie jest realne. Funkcjonariusze dokładnie sprawdzali samolot, a podróżni czekali na dalsze informacje.
Przeczytaj także: Wracali z Wielkiej Brytanii do Polski. Po kontroli dokumentów na lotnisku trafili prosto do więzienia
Śledczy szybko ustalili źródło alarmu
Dopiero po przeprowadzeniu kontroli okazało się, że źródłem całego zamieszania nie była bomba ani jakiekolwiek niebezpieczne urządzenie.
Według ustaleń amerykańskich służb alarm wywołał 16-letni pasażer, który nadał swojemu urządzeniu Fitbit nazwę „bomb”. Gdy urządzenie pojawiło się na liście dostępnych połączeń Bluetooth, wzbudziło podejrzenia załogi.
Ponieważ urządzenie pozostawało aktywne także po wydaniu polecenia wyłączenia elektroniki, obsługa samolotu potraktowała sytuację bardzo poważnie i uruchomiła procedury bezpieczeństwa.
Przeczytaj także: Nagły alarm na pokładzie easyJet. Samolot awaryjnie lądował w Rzymie, pasażerowie byli przerażeni
FBI bada okoliczności zdarzenia
Po zakończeniu kontroli samolot został ponownie przygotowany do lotu. `Jak informuje New York Post poinformowały, że rejs ostatecznie dotarł na Majorkę, choć już z inną załogą.
Nastolatek nie usłyszał dotąd żadnych zarzutów, jednak sprawą zajmuje się obecnie FBI.
To kolejny podobny incydent w ostatnich miesiącach. Niedawno myśliwce eskortowały samolot pasażerski lecący nad Morzem Śródziemnym po tym, jak jeden z pasażerów nazwał swoją sieć Wi-Fi słowami sugerującymi zagrożenie bombowe.
Eksperci przypominają, że nawet pozornie niewinne żarty dotyczące bomb, terroryzmu czy bezpieczeństwa lotniczego mogą prowadzić do uruchomienia kosztownych procedur i poważnych konsekwencji dla osób, które je wywołują.
