
Zrzekł się brytyjskiego obywatelstwa żeby wyjść na wolność. Po ponad 17 latach spędzonych za kratami Nicholas Bidar podjął desperacką decyzję – zrzekł się brytyjskiego obywatelstwa i poprosił o deportację do Egiptu. Mężczyzna twierdzi, że tylko w ten sposób ma szansę odzyskać wolność. Jego historia ponownie rozpaliła debatę na temat kontrowersyjnych wyroków bez określonej daty zakończenia kary, które mimo likwidacji systemu wciąż dotyczą tysięcy więźniów w Wielkiej Brytanii.

Skazany bez daty wyjścia na wolność
Nicholas Bidar miał zaledwie 21 lat, gdy w 2008 roku został skazany na karę IPP (Imprisonment for Public Protection). Otrzymał minimalny wymiar kary wynoszący osiem lat za serię napadów oraz użycie broni podczas próby zatrzymania przez policję.
Choć minimalny okres odbywania kary minął niemal dekadę temu, 39-latek nadal przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze HMP Manchester, znanym również jako Strangeways. W międzyczasie dopuścił się także przestępstw w zakładzie karnym, w tym napaści oraz ucieczki z aresztu, jednak dziś przekonuje, że całkowicie się zmienił. – Nie stanowię już zagrożenia dla społeczeństwa. Odpowiedziałem za swoje czyny i nie jestem już tym samym człowiekiem – podkreśla.
Zrzekł się brytyjskiego obywatelstwa żeby wyjść na wolność
Nie widząc szans na zwolnienie warunkowe, Bidar zdecydował się na dramatyczny krok. Zrzekł się brytyjskiego obywatelstwa, zachowując jedynie obywatelstwo egipskie, i złożył wniosek o deportację do Egiptu, gdzie mieszka jego ojciec. Mężczyzna liczy, że brytyjskie władze zgodzą się na jego wydalenie z kraju. Rząd zapowiada bowiem zwiększenie liczby deportacji zagranicznych przestępców, aby ograniczyć koszty utrzymania więzień i zwolnić miejsca w przepełnionych zakładach karnych.– To moja jedyna szansa. Skoro rząd chce deportować zagranicznych przestępców, jestem gotowy wyjechać. Kosztuję podatników ponad 100 tysięcy funtów rocznie. Pozwólcie mi odejść – apeluje.
Przeczytaj też: Wakacje w Dubaju zamieniły się w koszmar. Studentka skazana na 25 lat więzienia
Kontrowersyjny system, który wciąż zbiera żniwo
Wyroki IPP zostały zniesione w 2012 roku po fali krytyki ze strony organizacji praw człowieka. Nie działały jednak wstecz, dlatego osoby skazane wcześniej nadal mogą pozostawać w więzieniu bez wyznaczonej daty zwolnienia.
Według organizacji monitorujących system penitencjarny z tym typem wyroków powiązano już 96 samobójstw w brytyjskich więzieniach. Organizacja Narodów Zjednoczonych określiła IPP mianem „psychologicznych tortur”, jednak kolejne rządy odrzucały propozycje ponownego osądzenia około 2400 więźniów pozostających w tym systemie.
„Inni wychodzą wcześniej, my zostajemy”
W 2024 roku Bidar był pierwszym więźniem z wyrokiem IPP, którego posiedzenie komisji ds. zwolnień warunkowych odbyło się publicznie. Komisja uznała wówczas, że jego najwyższa kategoria zagrożenia utrudnia postępy w procesie resocjalizacji i zaleciła natychmiastową zmianę warunków odbywania kary. Mimo upływu ponad dwóch lat rekomendacje nie zostały zrealizowane.
– Próbowałem wszystkiego. Nie ma prawnika ani przepisu, który mógłby mi pomóc. Jeśli nie pozwolą mi wyjechać do Egiptu, umrę w więzieniu – mówi dla dziennika The Independent.
Brytyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że system IPP został już zlikwidowany, a rząd podejmuje działania mające pomóc skazanym w powrocie do normalnego życia. Dla Nicholasa Bidara te zapewnienia nie mają jednak znaczenia. Jak twierdzi, jedyną drogą do odzyskania wolności jest opuszczenie kraju, którego obywatelstwa właśnie się wyrzekł.
