
Alan Greer przez niemal 17 lat pracował w szkockiej policji, choć jeszcze przed przyjęciem do służby dwukrotnie zgłaszano jego niewłaściwe zachowanie wobec kobiet. Najnowsze ustalenia BBC stawiają poważne pytania o skuteczność kontroli kandydatów oraz o to, dlaczego ostrzeżenia z przeszłości nie zamknęły mu drogi do munduru. Sprawa ma znaczenie nie tylko dla Police Scotland: pokazuje, jak duże konsekwencje może mieć przeoczenie sygnałów dotyczących osoby, która ma otrzymać dostęp do szczególnego zaufania publicznego.

Dwa zgłoszenia przed przyjęciem do służby
W 2002 roku Greer był objęty policyjnym postępowaniem po zgłoszeniu dotyczącym nieodpowiednich telefonów do kobiety w Glasgow. Cztery lata później ponownie zwrócił uwagę policji w związku z podobnym zachowaniem wobec kobiety, którą znał w Londynie.
W 2005 roku otrzymał formalne ostrzeżenie policyjne. Jak wynika z ustaleń BBC, zespół prowadzący weryfikację kandydatów miał wiedzieć o tym ostrzeżeniu, a zachowana częściowo dokumentacja procesu odnotowuje tę informację.
Dokumentacja dotycząca rekrutacji wskazuje, że część informacji o przeszłości Greera była znana osobom odpowiedzialnym za weryfikację. Mimo to w 2009 roku został przyjęty do ówczesnej Strathclyde Police, a jego późniejsza kariera trwała przez wiele lat.
Procedury miały chronić reputację policji
Zasady obowiązujące w tamtym okresie przewidywały, że osoby z ostrzeżeniami lub wyrokami mogącymi podważać ich uczciwość albo reputację służby nie powinny być przyjmowane do policji. W przypadku Greera te standardy nie zapobiegły jednak rozpoczęciu pracy w formacji.
Po latach śledztwo ujawniło skalę zarzutów związanych z jego działalnością. Greer odebrał sobie życie w maju, kilka dni po przeszukaniu jego domu w ramach dochodzenia dotyczącego przestępstw, które miały sięgać 2012 roku.
Śledczy ustalili 15 ofiar
Wcześniejsze ustalenia wskazywały na serię prób zabójstwa oraz poważne przestępstwa seksualne. Wśród nich znalazł się gwałt na bezbronnej kobiecie, do którego – według śledczych – miało dojść kilka godzin po tym, jak Greer poznał ją podczas wykonywania obowiązków służbowych.
Policja ustaliła także, że w trakcie kariery miał kontakt z setkami prostytutek, a część z nich mogła paść ofiarą brutalnych ataków. Miał również wykonywać niestosowne zdjęcia koleżankom w czasie pracy przy szkoleniach z bezpieczeństwa funkcjonariuszy. Dotąd zidentyfikowano 15 ofiar, lecz służby obawiają się, że rzeczywista liczba może być większa.
Ekspert: nie powinien zostać policjantem
Sprawa rodzi pytanie, czy karierę Greera można było zatrzymać na etapie rekrutacji. Craig Naylor, który w 2023 roku prowadził przegląd procedur weryfikacyjnych Police Scotland, ocenił, że choć system z 2009 roku był mniej rygorystyczny niż obecnie, przeszłość mężczyzny powinna wystarczyć, by nie dopuścić go do służby.
Zapytany, czy były to niewykorzystane okazje do przerwania jego kariery, Naylor odpowiedział twierdząco. Jego słowa wzmacniają krytykę wobec mechanizmów, które miały oceniać nie tylko formalne kwalifikacje kandydatów, ale też ryzyko dla społeczeństwa i wiarygodności policji.
Przeczytaj też: Ciało w zardzewiałej beczce na dnie jeziora. Po ponad 40 latach odkryto, kim była ofiara
Luki w weryfikacji innych funkcjonariuszy
Problem może wykraczać poza pojedynczy przypadek. Kontrola z 2023 roku wykazała istotne braki w systemie weryfikacji Police Scotland: około 8800 funkcjonariuszy i pracowników, czyli ponad jedna trzecia personelu, nie przeszło ponownej kontroli po reorganizacji szkockiej policji w 2013 roku.
W próbie obejmującej około 10 proc. wniosków wykryto co najmniej 29 przypadków niewłaściwej oceny ryzyka związanego z kandydatami, podało BBC. Później wprowadzono między innymi coroczne testy uczciwości i regularne ponowne sprawdzanie funkcjonariuszy. Police Scotland zapewnia, że obecne procedury są znacznie surowsze, a Greer nie zostałby dziś przyjęty do służby; jego rekrutację z 2009 roku ma zbadać niezależny podmiot zewnętrzny.
