
Historyczny rejs bez załogi. Jeszcze kilka lat temu autonomiczne statki kojarzyły się głównie z futurystycznymi wizjami lub projektami wojskowymi. Dziś stają się rzeczywistością. Norweska jednostka Reach Remote 1 właśnie zapisała się w historii, wpływając do brytyjskiego portu Aberdeen bez ani jednego członka załogi na pokładzie. Cały rejs był kontrolowany z centrum operacyjnego w Horten w Norwegii, oddalonego o setki kilometrów. To pierwszy taki przypadek w historii, gdy bezzałogowy statek pod norweską banderą zawinął do portu w Wielkiej Brytanii, udowadniając, że autonomiczna żegluga przestaje być eksperymentem i staje się komercyjną rzeczywistością.

Pływający dron z… robotem w środku
Reach Remote 1 ma zaledwie 24 metry długości, ale jego możliwości imponują. To nie tylko statek sterowany zdalnie. W jego kadłubie znajduje się elektryczny robot podwodny (ROV), wyposażony w mechaniczne ramię zdolne do wykonywania prostych prac serwisowych na dnie morza. Robot jest opuszczany przez specjalny otwór w kadłubie, tzw. moonpool, dzięki czemu może kontrolować rurociągi, zawory oraz inne elementy podwodnej infrastruktury. Nie ogranicza się wyłącznie do inspekcji – potrafi również usuwać drobne przeszkody czy wykonywać podstawowe naprawy.
Przeczytaj też: Gigantyczna „Karpatka” znów ruszyła pod ziemią. Tak powstaje największy tunel drogowy w Polsce
Całe lato pracy przy kluczowym złożu gazu
Norweski koncern energetyczny Equinor powierzył autonomicznej jednostce już trzy duże kontrakty. Przez większość 2026 roku Reach Remote 1 będzie pracował przy złożu Troll – największym złożu gazu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. To strategiczna infrastruktura dla Europy. Według Equinoru złoże Troll odpowiada za około 10 procent zapotrzebowania kontynentu na gaz ziemny. Statek będzie monitorował stan złoża, badał zmiany dna morskiego oraz kontrolował podwodne instalacje odpowiedzialne za wydobycie surowca.
Oprócz tego jednostka weźmie udział w inspekcji około 3500 kilometrów gazociągów biegnących przez Morze Północne w kierunku Danii, Niemiec i Wielkiej Brytanii. W przyszłości zakres prac może zostać rozszerzony także o Holandię, Belgię i Francję.
Historyczny rejs bez załogi.
Autonomiczny statek został zaprojektowany od podstaw z myślą o pracy bez załogi. Nie ma więc kabin mieszkalnych, kuchni ani zaplecza socjalnego. Dzięki temu jest lżejszy i zużywa znacznie mniej paliwa niż tradycyjne jednostki serwisowe. Napęd hybrydowy diesel-elektryczny oraz stała łączność satelitarna – w tym przez system Starlink – pozwalają prowadzić operacje przez około 30 dni bez zawijania do portu. Producent szacuje, że wykorzystanie Reach Remote 1 może ograniczyć emisję dwutlenku węgla nawet o 90 procent w porównaniu z klasycznymi statkami obsługującymi podobne zadania.
Przyszłość morskiej energetyki już nadeszła
Najważniejszym osiągnięciem nie był jednak sam historyczny rejs do Aberdeen. W lutym 2026 roku jednostka otrzymała pełny certyfikat dopuszczający ją do komercyjnej eksploatacji na europejskich wodach. To oznacza, że bezzałogowe statki mogą już legalnie wykonywać zlecenia na szeroką skalę – informują media.
Eksperci podkreślają, że zapotrzebowanie na takie rozwiązania będzie rosło. Europa dysponuje tysiącami kilometrów podmorskich gazociągów, kabli i instalacji wymagających regularnych kontroli. Autonomiczne jednostki mogą wykonywać te zadania szybciej, taniej i bez narażania ludzi na pracę w trudnych warunkach.
