Przejdź do treści

Nigdy wcześniej nie była na Sycylii. Kupiła dom bez oglądania, a na miejscu przeżyła szok

02/06/2026 10:57 - AKTUALIZACJA 02/06/2026 10:57
Kupiła dom na Sycylii bez oglądania Foto: ulica na Sycylii

Kupiła dom na Sycylii bez oglądania. Jeszcze kilkanaście lat temu wiele sycylijskich miasteczek pustoszało, a stare domy zamieniały się w ruiny. Przełom przyszedł w 2008 roku, gdy jedno z sycylijskich miasteczek zaczęło oferować zaniedbane budynki za symboliczne 1 euro, licząc na nowych mieszkańców i nowe życie w lokalnych społecznościach. Zainteresowanie było ogromne, szczególnie wśród Amerykanów. Szybko okazało się jednak, że prawdziwe koszty nie kończą się na zakupie.

Kupiła dom na Sycylii bez oglądania Foto: Stare budynki na Sycylii

Kupiła dom na Sycylii bez oglądania

47-letnia Meredith Tabbone z Chicago kupiła dom w Sambuca di Sicilia w 2019 roku. Co ciekawe, wcześniej nigdy nie była na Sycylii, ale wiedziała, że jej pradziadek pochodził z tej miejscowości i potraktowała to jak osobisty znak. Nieruchomość zdobyła na aukcji za około 5,5 tysiąca euro. Kiedy zobaczyła ją na żywo, entuzjazm mieszał się z szokiem: dom z XVII wieku był praktycznie w rozsypce.

Nie było stabilnych podłóg, brakowało części dachu, a do tego nie działała bieżąca woda ani prąd. W środku zalegały tony gruzu i ptasich odchodów. Mimo tego Tabbone zakochała się w miejscu niemal natychmiast. Widok winnic, wzgórz i jeziora sprawił, że postanowiła podjąć ryzyko i zacząć od zera.

Remont pochłonął fortunę

Plan był prosty: remont za 40 tysięcy dolarów i szybkie doprowadzenie budynku do porządku. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej kosztowna. Prace trwały cztery lata, a ostateczny rachunek urósł do około pół miliona dolarów. Tabbone nie ukrywa, że w pewnym momencie projekt przestał być „tanim domem”, a stał się inwestycją na pełną skalę.

W środku pojawiły się marmurowe blaty, drewniane podłogi, ogrzewanie podłogowe, a nawet prywatne spa z sauną. Z czasem dokupiła też sąsiednią nieruchomość i stworzyła rozległy dom z biblioteką, kominkami i kilkoma sypialniami. Mimo astronomicznych kosztów mówi, że nie żałuje. Podkreśla, że podobna posiadłość w USA kosztowałaby znacznie więcej.

„Dlaczego nie?” — decyzja podjęta w czasie lockdownu

W podobny sposób na Sycylię trafiła Rae Knopik z Florydy. Podczas pandemii Covid-19 oglądała z narzeczonym filmy o włoskich miasteczkach, aż w końcu natknęli się na informacje o programie domów za 1 euro w Troinie. W 2022 roku kupili trzy piętra dawnej wieży strażniczej, prawdopodobnie z XV wieku. Budynek był w złym stanie, ale miał prąd, wodę i ogrzewanie, co na miejscu uchodziło już za spory plus.

Para planuje wydać około 200 tysięcy euro na remont dwóch połączonych nieruchomości. Knopik przyznaje, że nie chodziło wyłącznie o kalkulację. Jej rodzina również pochodziła z Sycylii, więc zakup stał się dla niej czymś więcej niż transakcją — symbolicznym powrotem do korzeni.

Rzucili wszystko i kupili dom za 1 euro

Historie Amerykanów, opisane przez The Times, pokazują, że dom za 1 euro to raczej start wymagającej przygody niż cudowna okazja bez haczyków. Remonty potrafią pochłonąć ogromne kwoty, a do tego wymagają czasu, cierpliwości i poruszania się w lokalnych formalnościach. Sam zakup jest symboliczny, ale droga do zamieszkania w takim miejscu bywa długa i kosztowna.
Przeczytaj też: 7 miejsc, w których możesz kupić dom za 1 euro

Mimo to wielu nowych właścicieli mówi wprost: było warto. Zyskują nie tylko budynek, ale też poczucie zakorzenienia, nowe znajomości i codzienność wśród włoskiej kultury. Dla części z nich Sycylia przestała być tłem do wakacyjnych zdjęć — stała się miejscem, które nazywają domem.