
Mężczyzna wykupił wszystkie zdrapki w samolocie Ryanaira i sprawdził, czy da się w ten sposób „przechytrzyć” los. Pomysł brzmiał kusząco: skoro pojedyncza zdrapka daje małą szansę, to może masowy zakup odwróci statystyki jeszcze przed lądowaniem. Pasażer o imieniu Ethan podjął ryzyko podczas lotu ze znajomym Vikiem (znanym w sieci jako Vikkstar), a całość była na bieżąco relacjonowana w mediach społecznościowych. Współpasażerowie szybko podłapali emocje, bo każde kolejne zdrapanie mogło oznaczać nagrodę.
Ethan postanowił wykupić cały dostępny na pokładzie zapas, licząc na efekt „większej puli” i choćby niewielką wygraną. Vik dokumentował przebieg eksperymentu, pokazując kolejne karty i rosnące napięcie wśród osób obserwujących. Im dłużej trwało odkrywanie pól, tym bardziej było jasne, że ta historia może skończyć się zupełnie inaczej, niż zakładali.

Setki odsłonięć i ani jednej nagrody
Łącznie Ethan kupił 68 pakietów zdrapek, a kart było na tyle dużo, że do zdrapywania dołączyli także inni pasażerowie. Na nagraniu widać, jak kolejne osoby przejmują następne zdrapki, licząc, że wreszcie trafi się szczęśliwa kombinacja. Atmosfera przypominała małą loterię w powietrzu, w której każdy chciał dołożyć swoją „cegiełkę” do potencjalnego sukcesu.
Efekt okazał się dla wszystkich brutalnie prosty. — „Nie wygraliśmy nic. Absolutnie nic” — relacjonował Vik, gdy kolejne karty nie przynosiły nawet najmniejszej nagrody. W pewnym momencie z kabiny padł komentarz, który podsumował nastroje: „Nikt nic nie wygrał!”, a frustracja mieszała się z niedowierzaniem.
Przeczytaj też: Plaga odwołanych lotów w Europie. Dziesiątki połączeń z Polski znikają z rozkładów
Mężczyzna wykupił wszystkie zdrapki w samolocie
Nagranie szybko zaczęło krążyć w sieci, zdobywając tysiące wyświetleń i falę komentarzy. Część internautów podchodziła do sprawy z humorem, inni z wyraźnym sceptycyzmem wobec pokładowych loterii i zasad gry. Pojawiły się też żarty, że po tej historii przewoźnik może ograniczyć możliwość masowego wykupu zdrapek, bo eksperyment pokazał, jak „bezlitosna” potrafi być statystyka.
W dyskusji przewijały się również głosy osób podających się za członków personelu pokładowego, sugerujące, że nie każdy zna szczegółowe reguły i mechanikę przyznawania nagród. Nie brakowało też komentarzy tych, którym udało się coś wygrać, ale zwykle były to drobne benefity w rodzaju voucherów o niewielkiej wartości.
Jak działają zdrapki Ryanaira i dlaczego budzą kontrowersje
Wokół pokładowych zdrapek narosło sporo wątpliwości już wcześniej. Jak przypomina The Mirror, w 2016 roku ujawniono, że nawet trafienie „głównej” nagrody nie oznacza automatycznego otrzymania miliona euro. Zwycięzca ma najpierw trafić do dodatkowego losowania i wybrać jedną z 125 kopert, z których dopiero jedna zawiera jackpot.
Pozostałe koperty mają kryć niższe nagrody, na przykład 50 tys. euro lub inne kwoty sięgające do 5 tys. euro. To właśnie dlatego szanse na pełną wygraną opisywano jako astronomicznie niskie — szacunkowo około 1,2 miliarda do jednego. Dla porównania, trafienie głównej wygranej w Lotto to około 1 do 45 milionów.
Historia Ethana jest więc mocnym przypomnieniem, że hurtowy zakup zdrapek nie daje żadnej gwarancji sukcesu. Eksperyment wyglądał efektownie i przyciągnął uwagę pasażerów oraz internetu, ale tym razem skończył się totalnym rozczarowaniem — bez choćby jednej wygranej.
