
To miał być zwykły wieczorny spacer nad morzem. W ciągu kilku minut spokojny rodzinny wyjazd zamienił się jednak w dramat, który rozegrał się na oczach dziecka. Kobieta utknęła między skałami przy falochronach, a poziom wody zaczął gwałtownie się podnosić. Kobieta pozostawała przytomna, na pomoc ruszyło wiele osób. Mimo desperackich prób ratunku nie udało się jej uratować. Policja podała szczegóły tragedii.

Ofiarą tragedii jest 32-letnia matka. Do zdarzenia doszło w Lowestoft, nadmorskiej miejscowości w hrabstwie Suffolk we wschodniej Anglii.
Wieczorny spacer zakończył się tragedią
Jak wynika z ustaleń śledczych, kobieta spędzała dzień z rodziną w jednym z lokalnych hoteli. Wieczorem, około godziny 19:00, wyszła na spacer z córką i psem. Szły betonową ścieżką wzdłuż falochronów – miejsca dobrze znanego mieszkańcom, ale uznawanego za niebezpieczne podczas przypływu i przy śliskiej nawierzchni. Według wstępnych ustaleń 32-latka poślizgnęła się i spadła między skały.
Uwięziona między głazami
Świadkowie relacjonują, że po upadku kobieta zaklinowała się w bardzo wąskiej szczelinie między głazami. Znajdowała się w pozycji uniemożliwiającej samodzielne wydostanie się, a dostęp do niej był niezwykle utrudniony.
W tym samym czasie przypływ zaczął szybko zalewać skały. Na krzyki dziewczynki zareagowali przypadkowi przechodnie, którzy natychmiast ruszyli z pomocą. Dwóch mężczyzn próbowało dostać się do uwięzionej kobiety, jednak układ skał i stale podnoszący się poziom wody praktycznie uniemożliwiały skuteczną akcję ratunkową.
Według relacji świadków przez dłuższy czas kobieta pozostawała przytomna i wołała o pomoc, podczas gdy jej córka obserwowała dramatyczną scenę z brzegu.
Przeczytaj także: Tragedia w Irlandii. Nie żyje 33-letnia Polka i jej córeczka. Media piszą o nagłym przypadku medycznym
Wyścig z czasem
Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o godzinie 19:52. Na miejscu pojawili się strażacy, ratownicy i policja, jednak wydobycie kobiety spomiędzy skał okazało się niezwykle trudne. Akcja trwała około godziny.
Po wyciągnięciu 32-latki rozpoczęto reanimację, jednak jej życia nie udało się uratować. Śledczy ustalili później, że przyczyną śmierci było utonięcie spowodowane szybko napływającą wodą przypływu.
Śledczy analizują przebieg akcji ratunkowej

Sprawą zajmuje się obecnie sąd w Ipswich, który bada dokładne okoliczności tragedii. Analizowany jest m.in. stan ścieżki przy falochronach, tempo przypływu oraz przebieg działań ratunkowych.
Brytyjskie media poinformowały również, że w organizmie kobiety wykryto alkohol. Partner zmarłej podkreśla jednak, że podczas całego dnia zachowywała się normalnie i wypiła jedynie kilka kieliszków wina.
Rodzina nie może pogodzić się ze stratą
Ofiarą tragedii jest 32-letnia Saffron Cole-Nottage, matka sześciorga dzieci. Bliscy wspominają ją jako ciepłą, pogodną osobę i oddaną matkę, która była bardzo związana z rodziną.
Dla najbliższych szczególnie bolesny jest fakt, że miejsce tragedii miało dla niej wyjątkowe znaczenie. To właśnie tam w dzieciństwie spędzała czas z ojcem, łowiąc ryby nad morzem.Teraz śledczy próbują dokładnie odtworzyć przebieg wydarzeń i ustalić, czy tragedii można było w jakikolwiek sposób zapobiec.
