Przejdź do treści

Miał uratować żonę, sam zginął. Wstrząsająca tragedia w Hiszpanii

14/09/2026 16:12 - AKTUALIZACJA 14/09/2026 16:12
Tragiczna śmierć małżeństwa w jacuzzi w Hiszpanii Foto: Jakuzzi na trasie

Tragiczna śmierć małżeństwa w jacuzzi w Hiszpanii. Miały być spokojne, rodzinne wakacje w Hiszpanii, a zakończyły się tragedią, na którą nikt nie był przygotowany. Patrick i Thomasina Tobin przebywali z dwójką nastoletnich dzieci w wynajętej willi w Cullera koło Walencji. Po śmierci małżeństwa pojawiało się wiele pytań dotyczących tego, co wydarzyło się przy hotelowym jacuzzi. Teraz pojawiły się nowe informacje dotyczące prawdopodobnej przyczyny tragedii.

Tragiczna śmierć małżeństwa w jacuzzi w Hiszpanii Foto: wóz policyjny

Dzieci znalazły rodziców przy jacuzzi

Patrick i Thomasina Tobin przyjechali do Hiszpanii na ponad dwutygodniowy urlop. W Villa Luna w miejscowości Cullera spędzili jednak zaledwie dwa dni. Do tragedii doszło w nocy z 24 na 25 sierpnia. Ciała małżonków znaleźli ich nastoletni syn i córka. Po zdarzeniu nastolatkowie wrócili do Londynu, gdzie pozostali pod opieką bliskich. Rodzina i przyjaciele długo próbowali ustalić, jak mogło dojść do śmierci obojga rodziców.

Tragiczna śmierć małżeństwa w jacuzzi w Hiszpanii

Początkowo nie było jasne, co dokładnie wydarzyło się w jacuzzi. Rozważano kilka możliwych scenariuszy, między innymi utonięcie, przegrzanie organizmu czy zatrucie chemikaliami. Pojawiła się także teoria dotycząca awarii, która mogła spowodować, że kobieta znalazła się w niebezpiecznej sytuacji w wodzie. Patrick miał próbować jej pomóc. Śledczy stosunkowo szybko wykluczyli natomiast udział osób trzecich i możliwość, że para padła ofiarą przestępstwa.

Porażenie prądem najbardziej prawdopodobną przyczyną

Nowe informacje przekazane przez hiszpańskiego koronera wskazują, że porażenie prądem jest obecnie najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem śmierci małżonków. Według ustaleń jedna z osób znajdowała się w jacuzzi, a druga leżała obok. W związku z tym pojawiło się przypuszczenie, że Thomasina mogła znaleźć się w trudnej sytuacji, a jej mąż próbował wyciągnąć ją z wody.

Patrick miał być wtedy mokry, a kontakt z wodą mógł doprowadzić do porażenia prądem. Wstępne ustalenia sugerują, że jego mokre ręce mogły ułatwić przepływ prądu przez ciało. Na ciałach obojga znaleziono również zadrapania. Mogły one wskazywać na próbę ratowania jednej osoby przez drugą lub walkę o wydostanie się z niebezpiecznej sytuacji – informuje metro.co.uk.

Rodzina wciąż czeka na pełne wyjaśnienie

Mimo nowych ustaleń bliscy nadal mają wiele pytań. Przyjaciele pary przyznają, że początkowo trudno było im zrozumieć, jak jedna sytuacja mogła doprowadzić do śmierci dwóch osób. Patrick, pochodzący z Nowej Zelandii, niedawno awansował na stanowisko menedżerskie w londyńskim oddziale firmy HCLTech. Thomasina pracowała jako quantity surveyor przy projektach związanych z luksusowymi hotelami.
Przeczytaj też: Rodzina znalazła trzymetrowego pytona pod szopą. RTG ujawniło, co zjadł

Małżonkowie byli razem niemal 20 lat. Ich śmierć podczas rodzinnego urlopu była ogromnym ciosem dla bliskich, a pogrzeby zaplanowano na kolejny piątek. Choć porażenie prądem jest obecnie główną hipotezą, tragedia nadal pozostawia wiele niewiadomych. Rodzina liczy na to, że dalsze ustalenia pozwolą dokładnie odtworzyć ostatnie chwile życia małżonków.