Przejdź do treści

Miał być krótki lot z Irlandii do Anglii. Pasażerowie Ryanaira wylądowali w Hiszpanii

27/10/2026 08:43 - AKTUALIZACJA 27/10/2026 08:43
lot z Dublina do Bristolu

Pasażerowie Ryanaira przeżyli podróż, której z pewnością długo nie zapomną. Mieli polecieć z Irlandii do Anglii, ale zamiast wylądować na brytyjskim lotnisku, znaleźli się w słonecznej Hiszpanii. Wszystko przez gwałtowną pogodę, która w ostatni weekend października sparaliżowała ruch lotniczy w Wielkiej Brytanii. Krótki lot zamienił się w wielogodzinną podróż, a samolot ostatecznie wrócił do miejsca, z którego rozpoczął swoją trasę.

lot z Dublina do Bristolu

Lot z Dublina do Bristolu nie mógł wylądować w Anglii

Do nietypowej sytuacji doszło w sobotę 24 października 2026 roku. Samolot Ryanaira obsługujący lot FR2955 wystartował z lotniska w Dublinie około godziny 22.20. Na pokładzie znajdowali się pasażerowie, którzy chcieli dotrzeć do Bristolu w południowo-zachodniej Anglii. Podróż miała być krótka – zwykle taki lot trwa mniej niż półtorej godziny. Tym razem plany pokrzyżowała jednak niebezpieczna pogoda. Gdy Boeing 737 rozpoczął zniżanie w kierunku lotniska w Bristolu, warunki uniemożliwiły bezpieczne lądowanie.

Piloci przerwali podejście i wznieśli się ponownie. W tym czasie rozważano alternatywne możliwości, ale silny wiatr utrudniał operacje lotnicze w Wielkiej Brytanii.

Zamiast Bristolu – Alicante w Hiszpanii

Ostatecznie podjęto decyzję o skierowaniu samolotu do Alicante na południowo-wschodnim wybrzeżu Hiszpanii. To właśnie tam maszyna wylądowała we wczesnych godzinach porannych w niedzielę 25 października. Samolot znalazł się niemal 1500 kilometrów od Bristolu. Zamiast krótkiej przeprawy nad Morzem Irlandzkim pasażerowie musieli zmierzyć się z kolejną zmianą planów i nieoczekiwanym powrotem do Hiszpanii. Jak wynika z doniesień dotyczących tego lotu, nie był to jednak początek problemów podróżnych – informuje The Independent.

To była już druga zmiana trasy tego samego dnia

Wcześniej ten sam Boeing 737 leciał z Alicante do Newquay w Kornwalii. Z powodu silnego wiatru nie mógł bezpiecznie wylądować w miejscu docelowym i został skierowany do Dublina. Po lądowaniu w Irlandii przewoźnik próbował zorganizować dalszą podróż pasażerów do Anglii. Plan zakładał przelot do Bristolu, skąd podróżni mogliby dotrzeć do Newquay transportem lądowym. Pogoda pokrzyżowała jednak również ten plan. W rezultacie samolot wrócił do Alicante – lotniska, z którego rozpoczął podróż poprzedniego wieczoru. Według doniesień medialnych pasażerowie mieli spędzić noc w hotelu.

Burza sparaliżowała ruch lotniczy

Incydent był jednym z przykładów problemów, jakie przyniosły gwałtowne wiatry związane z jesiennym sztormem nad Wielką Brytanią. Niekorzystne warunki doprowadziły do zakłóceń w ruchu lotniczym i utrudniły realizację wielu połączeń. Choć dla pasażerów podróż zakończyła się daleko od planowanego celu, najważniejsze było bezpieczeństwo. W lotnictwie decyzja o przerwaniu podejścia do lądowania jest podejmowana wtedy, gdy warunki nie pozwalają na bezpieczne wykonanie manewru.
Przeczytaj też: Niebezpieczny incydent na lotnisku w Birmingham. Samolot zjechał z pasa podczas lądowania

Ta historia pokazuje, że nawet krótki lot po Europie może nieoczekiwanie zamienić się w wielogodzinną podróż – szczególnie wtedy, gdy pogoda uniemożliwia lądowanie na kolejnych lotniskach.