
Neurocysticerkoza to choroba, o której wielu podróżnych nigdy nie słyszało, choć w skrajnych przypadkach może prowadzić do poważnych objawów neurologicznych i wieloletniego leczenia. Historia 42-letniej Lowri Denman z Walii pokazuje, jak niepozorne dolegliwości po powrocie z dalekiej podróży mogą z czasem stać się sygnałem znacznie groźniejszego problemu. Kobieta przez lata próbowała zrozumieć, skąd biorą się bóle głowy, zawroty, a później nawet atak padaczki, zanim lekarze ustalili, z czym naprawdę walczy jej organizm.

Sprawę opisały brytyjskie media, w tym BBC, które rozmawiało z kobietą o przebiegu choroby i jej konsekwencjach. Denman wcześniej odbyła trzymiesięczną podróż do Indii, a po powrocie zaczęła odczuwać silne bóle głowy oraz objawy, które początkowo nie układały się w oczywisty obraz kliniczny.
Kobieta zaraziła się groźnym pasożytem. Niepokojące objawy pojawiły się po powrocie z Indii
Przez pierwsze lata dolegliwości pojawiały się nieregularnie, dlatego trudno było od razu powiązać je z rzadką infekcją pasożytniczą. Życie kobiety toczyło się względnie normalnie, ale z czasem symptomy zaczęły narastać i coraz bardziej wpływać na jej codzienne funkcjonowanie.
Przełomowym momentem okazał się incydent w łazience, który Lowri Denman opisała później w rozmowie z BBC. Po skorzystaniu z toalety kobieta zauważyła tasiemca, o długości około jednego metra. „To coś wyglądało absolutnie obrzydliwie, jak taśma klejąca z małymi wypustkami” – powiedziała.
Diagnoza ujawniła rzadką infekcję pasożytniczą
Kolejne badania doprowadziły w 2011 roku do rozpoznania neurocysticerkozy. To rzadka choroba wywoływana przez larwalną postać tasiemca uzbrojonego, która może zaatakować ośrodkowy układ nerwowy, a w niektórych przypadkach prowadzić do zmian w mózgu.
W przypadku mieszkanki Walii lekarze stwierdzili obecność 38 pasożytów w mózgu – informuje BBC. Zakażenie tego typu jest najczęściej kojarzone ze spożyciem żywności lub wody skażonej jajami tasiemca, dlatego szczególne znaczenie ma ostrożność podczas podróży do regionów, gdzie ryzyko takich infekcji jest wyższe.
Przeczytaj także: Tragedia we Włoszech: Trener koszykówki w śpiączce po ugryzieniu przez kleszcza. „Jego stan jest ciężki”
Padaczka, migreny i problemy neurologiczne
Z czasem choroba zaczęła coraz mocniej odbijać się na zdrowiu Denman. Pojawiły się napady padaczkowe, bardzo silne migreny oraz objawy psychiatryczne, które dodatkowo utrudniały postawienie jednoznacznej diagnozy i prowadzenie normalnego życia.
Badania mózgu wykazały stany zapalne wokół pasożytów, co pogłębiało problemy neurologiczne. Leczenie obejmowało terapię przeciwpasożytniczą oraz sterydową, która początkowo przyniosła poprawę, jednak nie zakończyła całkowicie walki z chorobą. Czytaj dalej poniżej
Leczenie trwało latami, a skutki były poważne
W kolejnych latach kobieta zmagała się z nawrotami i pogorszeniem ogólnego stanu zdrowia. Konieczne były szpitalne leczenie neurologiczne i psychiatryczne, a proces dochodzenia do stabilności okazał się długi, wyczerpujący i obciążający dla całej jej codzienności.
Dziś Lowri Denman zdecydowała się opowiedzieć swoją historię publicznie, aby zwiększyć świadomość na temat rzadkich, ale potencjalnie groźnych infekcji po podróżach. Podkreśla, że długotrwałych bólów głowy, napadów, dezorientacji czy nietypowych objawów po pobycie w krajach podwyższonego ryzyka nie należy lekceważyć, bo zbyt późna diagnoza może zmienić życie na lata.
