
Coraz więcej Polaków wybiera życie w lodowej krainie. Jeszcze niedawno mało kto brał pod uwagę przeprowadzkę do miejsca, gdzie przez część roku słońce prawie nie wschodzi, a zimowy wiatr potrafi przewrócić człowieka na ulicy. Dziś jednak coraz więcej Polaków decyduje się zamieszkać daleko od Europy, w surowej arktycznej rzeczywistości. Przyciągają ich wysokie zarobki, spokój i życie bliżej natury. Choć codzienność w takim miejscu bywa trudna, wielu emigrantów przekonuje, że nie zamieniliby jej już na życie w dużym mieście.

Miejsce, gdzie kończą się drogi
Grenlandia – największa wyspa świata dla wielu osób pozostaje symbolem zimna i odosobnienia. Większość jej powierzchni pokrywa lód, a liczba mieszkańców jest mniejsza niż w średnim polskim mieście. Mimo to stolica regionu rozwija się bardzo dynamicznie. Powstają nowe budynki mieszkalne, rozbudowywana jest infrastruktura, a firmy coraz częściej szukają pracowników z zagranicy — szczególnie w budownictwie, usługach i transporcie.
Osoby, które zdecydowały się na przeprowadzkę, przyznają jednak, że początki bywają trudne. Największym szokiem okazują się nie tylko temperatury, ale także poczucie izolacji i ogromne koszty życia.– Wszystko trzeba tu sprowadzać, dlatego ceny są absurdalnie wysokie. Ale po czasie człowiek zaczyna patrzeć na życie zupełnie inaczej – mówi jeden z Polaków mieszkających na wyspie.
Przeczytaj też: Długie loty już nie będą koszmarem. Linie lotnicze chcą wprowadzić łóżka dostępne dla wszystkich pasażerów
Zima trwa miesiącami
Życie w Arktyce oznacza konieczność dostosowania się do natury. Zimą przez większość dnia panuje półmrok, a temperatury regularnie spadają poniżej minus 20 stopni. Mieszkańcy przyznają, że najtrudniejszy jest brak światła słonecznego. Wiele osób wspomaga się witaminą D i stara się prowadzić aktywny tryb życia, by nie popaść w przygnębienie.
Jednocześnie właśnie zimą można zobaczyć coś, co dla wielu staje się największym powodem, by zostać tam na dłużej — zorzę polarną. Kolorowe światła pojawiające się nad fiordami i ośnieżonymi górami robią ogromne wrażenie nawet na osobach, które mieszkają tam od lat.
Codzienność wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce
Choć w mieście działają sklepy, restauracje i komunikacja miejska, życie toczy się znacznie wolniej niż w Warszawie czy Krakowie. Nie ma korków, tłoku ani ciągłego pośpiechu. Drogi kończą się zazwyczaj tuż za granicami miasta. Dalej można dostać się jedynie łodzią, helikopterem albo skuterem śnieżnym. Wielu mieszkańców traktuje to jednak jako zaletę.
Latem, kiedy słońce niemal nie zachodzi, ludzie spędzają większość czasu na zewnątrz — spacerują po fiordach, organizują wyprawy łodziami i obserwują wieloryby.
Zarobki kuszą, ale ceny potrafią szokować
Powodem wyjazdów są przede wszystkim pieniądze. W niektórych branżach można zarobić wielokrotnie więcej niż w Polsce. Pracownicy budowlani czy techniczni potrafią miesięcznie otrzymywać pensje sięgające kilkunastu tysięcy złotych. Jednocześnie koszty życia należą do najwyższych na świecie. Zwykłe produkty spożywcze są znacznie droższe niż w Polsce, a świeże owoce czy warzywa traktowane są niemal jak towary luksusowe.
Drogi jest również alkohol, wynajem mieszkań i restauracje. Mimo to wielu emigrantów twierdzi, że dzięki wysokim zarobkom można tam żyć spokojniej niż w Polsce.
Coraz więcej Polaków wybiera życie w lodowej krainie
Osoby mieszkające na dalekiej północy często podkreślają, że największą zmianą nie są wcale warunki pogodowe, ale podejście do życia. W miejscu, gdzie natura dyktuje tempo codzienności, ludzie uczą się cierpliwości i dystansu do problemów. Nie każdy potrafi odnaleźć się w ciszy, ciemności i oddaleniu od rodziny. Jednak ci, którzy zostają na dłużej, mówią o jednym — trudno później wrócić do życia w ciągłym biegu. Dla wielu Polaków arktyczna wyspa stała się nie tylko miejscem pracy, ale prawdziwym domem.
