
Jeszcze niedawno napiwek w Wielkiej Brytanii był przede wszystkim wyrazem uznania za dobrą obsługę. Dziś coraz częściej pojawia się jednak tam, gdzie klienci wcale się go nie spodziewają – w pubach, kawiarniach, a nawet przy samoobsługowych terminalach. Brytyjczycy coraz częściej czują presję, by dopłacać, choć nie zawsze wiedzą, za co właściwie płacą.

Napiwki w Wielkiej Brytanii
W Wielkiej Brytanii coraz częściej można spotkać się z prośbą o napiwek jeszcze zanim klient otrzyma zamówienie. Dotyczy to między innymi kawiarni, gdzie przy płatności kartą na ekranie pojawiają się gotowe opcje dodatkowej opłaty. Problem w tym, że kwoty proponowane klientom nie zawsze są symboliczne. W niektórych sytuacjach na ekranie mogą pojawić się wartości sięgające nawet 20 czy 35 proc. rachunku. Dla osoby, która nie chce wyjść na skąpą, wybór najniższej opcji może być krępujący. W efekcie wiele osób naciska środkowy przycisk, choć wcale nie planowało zostawiać tak wysokiego napiwku.
Winne są nowe technologie?
Eksperci wskazują, że ogromną rolę w zmianie brytyjskich zwyczajów odgrywają terminale płatnicze. Dzięki nim wręczenie napiwku stało się niezwykle proste – nie trzeba wyciągać gotówki ani zastanawiać się nad dokładną kwotą. Jednocześnie rozwiązanie to może subtelnie wpływać na decyzje klientów. Sam fakt pojawienia się pytania o napiwek podczas płatności zwiększa szansę, że klient rzeczywiście go zostawi. Zdaniem ekspertów technologia może w ten sposób stopniowo zmieniać społeczne oczekiwania.
„Przecież tylko nalałem piwo”
Zmiana szczególnie mocno widoczna jest w pubach. Niektórzy klienci zastanawiają się, czy powinni zostawić napiwek nawet wtedy, gdy podchodzą do baru, zamawiają napój i sami zabierają go do stolika. Pracownicy również nie zawsze czują się komfortowo z nowym systemem. Jeden z barmanów cytowanych w materiale przyznał, że uważa proszenie klientów o napiwek za krępujące. Jego zdaniem dodatkowa opłata ma sens przede wszystkim wtedy, gdy klient otrzymał dobrą, indywidualną obsługę przy stoliku.
Przeczytaj też: Koniec z noszeniem paszportu do pubu. Anglia i Walia wprowadzają ważną zmianę przy zakupie alkoholu
Ile właściwie należy zostawić?
Według ekspertki od etykiety Jo Bryant w restauracjach nadal warto zostawiać napiwek, ale trzeba uważać na doliczoną już opłatę za obsługę. Jeśli została naliczona, klient nie powinien czuć presji, by płacić po raz drugi. W restauracjach opłata serwisowa wynosi zazwyczaj około 12 proc. – pisze The Guardian. W pubach i kawiarniach napiwek nie jest natomiast konieczny, jeśli nie ma dodatkowej obsługi przy stoliku. Można więc spokojnie wybrać opcję „no tip” – nawet jeśli terminal znajduje się tuż przed nami, a pracownik czeka na decyzję.
Brytyjczycy nie lubią mówić o pieniądzach
Skąd tak duży dyskomfort? Eksperci wskazują na brytyjskie podejście do pieniędzy, statusu i klasy społecznej. W Wielkiej Brytanii temat pieniędzy od dawna bywa traktowany jako niezręczny, dlatego bezpośrednie oczekiwanie napiwku może wywoływać poczucie skrępowania.
Wygląda więc na to, że Brytyjczycy znaleźli się w dość niewygodnej sytuacji. Napiwki, które kiedyś były dobrowolnym gestem wdzięczności, coraz częściej stają się elementem codziennych zakupów. A wielu klientów zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę zostawiają pieniądze z własnej woli, czy po prostu nie chcą nacisnąć przycisku „nie”.
