Przejdź do treści

Nowe szczegóły horroru w brytyjskim zoo. Wiadomo, kto ratował 3-latka

23/06/2026 13:37 - AKTUALIZACJA 23/06/2026 13:37

Dramatyczne sceny, które rozegrały się na oczach rodzin odwiedzających zoo w hrabstwie Cambridgeshire, wstrząsnęły całą Wielką Brytanią. Trzyletni chłopiec, który znalazł się w wybiegu dla krokodyli, nadal przebywa w szpitalu. Tymczasem brytyjskie media ujawniają kolejne szczegóły dotyczące sprawcy oraz heroicznej akcji ratunkowej, dzięki której dziecko przeżyło.

3-latek wrzucony do wybiegu krokodyli. Ujawniono nowe szczegóły dramatu

Jak informują brytyjskie media, chłopiec został zrzucony z podwyższonego pomostu do wybiegu o głębokości około 4,5 metra. Upadł na betonową powierzchnię, a następnie stoczył się do wody. Według doniesień został również zaatakowany przez co najmniej jednego krokodyla.
Dziecko doznało złamania ręki i miednicy. Lekarze z Addenbrooke’s Hospital określają jego stan jako ciężki, ale stabilny.

Bohaterska akcja ratunkowa w wybiegu dla krokodyli

Na jaw wychodzą również nowe informacje o osobach, które uratowały chłopca. Według relacji świadków jako pierwsza do wybiegu wskoczyła 55-letnia Tracey Johnson, współwłaścicielka zoo. Kobieta rzuciła się na pomoc dziecku, nie zważając na niebezpieczeństwo. Do akcji miał dołączyć również jej 29-letni syn Edward, a następnie pierwszej pomocy udzielał także współwłaściciel obiektu Andrew Johnson.

Ich zachowanie spotkało się z ogromnym uznaniem. Dyrektor National Centre for Reptile Welfare Chris Newman nazwał Tracey Johnson „niezwykle odważną kobietą”, podkreślając, że naraziła własne życie, aby uratować chłopca.
Przeczytaj także: Tragedia w Wielkiej Brytanii. Zamordowano 51-letnią Polkę

Kim jest mężczyzna, który wrzucił dziecko do wybiegu dla krokodyli?

30-letni mężczyzna z Norfolk, który nie znał dziecka, został zatrzymany pod zarzutem usiłowania zabójstwa. Policja poinformowała jednak, że został uznany za niezdolnego do przesłuchania, dlatego zwolniono go za kaucją do 18 września.
Mężczyzna cierpi na poważne upośledzenie umysłowe i przyjechał do zoo pod opieką dwóch opiekunów. Jak informuje „Metro” pojawiły się również relacje świadków, według których opiekunowie mieli nie zwracać na niego należytej uwagi, jednak policja nie potwierdziła tych doniesień. Śledczy analizują obecnie nagrania monitoringu i próbują ustalić dokładny przebieg wydarzeń.

Na czas śledztwa zamknięto część Tropical House, w której znajdują się krokodyle i aligatory. Reszta zoo pozostaje otwarta.