
Wielka Brytania szykuje się na najgorsze – Rząd premiera Keira Starmera od kilku tygodni pracuje nad scenariuszami na wypadek poważnego kryzysu gospodarczego. Ministrowie odpowiedzialni za zarządzanie sytuacjami nadzwyczajnymi spotykają się nawet dwa razy w tygodniu i na bieżąco analizują poziom zapasów oraz stabilność dostaw. Skala zagrożenia przestaje być teoretyczna — potwierdzają to najnowsze prognozy Międzynarodowy Fundusz Walutowy, które nie pozostawiają złudzeń. Wielka Brytania należy do krajów, które najmocniej odczuwają skutki napięć na Bliskim Wschodzie.

Wielka Brytania szykuje się na najgorsze
Kluczowym problemem stało się zamknięcie Cieśnina Ormuz — jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy i gazu na świecie. Przed wybuchem konfliktu przepływało tędy około 20 procent globalnych dostaw tych surowców. Obecnie handel został poważnie zakłócony, a ceny energii gwałtownie rosną.
Darren Jones, sekretarz ds. gabinetu i szef rządowej grupy kryzysowej, przyznał w rozmowie z BBC, że rząd bardzo szczegółowo analizuje możliwe konsekwencje gospodarcze. Podkreślił przy tym, że skutki konfliktu będą odczuwalne jeszcze długo po jego zakończeniu.
W programie Sunday with Laura Kuenssberg minister mówił wprost o rosnącej presji cenowej. Według rządowych analiz powrót gospodarki do względnej równowagi może zająć ponad osiem miesięcy od zakończenia działań wojennych. Wzrosną ceny energii, żywności i transportu — a to bezpośrednio przełoży się na koszty życia mieszkańców Wysp.
Przeczytaj także: Niepokój w Wielkiej Brytanii. 40 procent mieszkańców sądzi, że wybuchnie wojna
Rząd przygotował również pesymistyczne scenariusze. Jeden z nich zakłada, że już latem mogą pojawić się lokalne niedobory żywności – informuje BBC. We wtorek premier Starmer ma przewodniczyć kolejnemu posiedzeniu specjalnego komitetu kryzysowego. Jednocześnie rząd podkreśla, że Wielka Brytania nie zamierza angażować się militarnie w konflikt i skupia się na ochronie własnych interesów.
Piwo beczkowe, CO₂ i realne problemy
Choć prognozy makroekonomiczne brzmią poważnie, jest też bardziej przyziemny problem, który może szczególnie dotknąć Brytyjczyków. Chodzi o dostępność piwa beczkowego w pubach — zwłaszcza w kontekście dużych wydarzeń sportowych.
Problemem okazuje się dwutlenek węgla. CO₂ jest niezbędny nie tylko przy produkcji napojów gazowanych i nalewaniu piwa, ale także w przemyśle spożywczym, m.in. przy pakowaniu żywności i uboju zwierząt. Tymczasem większość tego gazu Wielka Brytania importuje z Europy kontynentalnej, gdzie powstaje on jako produkt uboczny przy produkcji nawozów — a ta z kolei zależy od dostępu do gazu ziemnego.
W odpowiedzi na zagrożenie rząd wsparł ponowne uruchomienie zakładu bioetanolu Ensus, który produkuje również CO₂ – podaje BBC. Firma zapewnia, że jest w stanie zabezpieczyć krajowe potrzeby przynajmniej w najbliższym czasie. Rząd deklaruje, że robi wszystko, aby uniknąć zakłóceń w dostawach.
MFW: prognozy są jednoznaczne
Kryzys nie ogranicza się jednak do pojedynczych sektorów. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenia, że szok energetyczny wywołany konfliktem uderzy w Wielką Brytanię silniej niż w inne rozwinięte gospodarki. Prognoza wzrostu PKB została obniżona z 1,3 do 0,8 procent.
Przeczytaj także: Duża brytyjska sieć handlowa na skraju upadłości. 300 sklepów może zostać zamkniętych
Również National Farmers’ Union ostrzega przed wzrostem cen żywności. W najbliższych tygodniach mogą zdrożeć warzywa, takie jak ogórki i pomidory, a w dalszej perspektywie — także mleko i inne produkty rolne.
Sieci handlowe deklarują współpracę z rządem w przygotowaniach na trudniejsze miesiące – podaje BBC.
Sytuacja na arenie międzynarodowej pozostaje napięta. Irańscy negocjatorzy podkreślają, że ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz nie będzie możliwe bez zniesienia blokady morskiej przez Stany Zjednoczone. Ostatnie rozmowy w Islamabad nie przyniosły przełomu.
Jak zauważają brytyjscy politycy, najtrudniejszy okres może dopiero nadejść — a odliczanie do powrotu stabilności jeszcze się nawet nie rozpoczęło.
