
Duża brytyjska sieć handlowa na skraju upadłości: Jedna z dużych brytyjskich sieci supermarketów ostrzega, że bez natychmiastowego ratunku będzie zmuszona ogłosić upadłość. Kryzys niepokoi miliony klientów i setki pracowników: sieć prowadzi około 300 sklepów, a także liczne kawiarnie Starbucks.

Duża brytyjska sieć handlowa na skraju upadłości
Chodzi o Southern Co-op — sieć spółdzielczą, która prowadzi ponad 300 sklepów spożywczych i kawiarnie Starbucks na terenie południowej Anglii. Spółdzielnia prowadzi ponadto domy pogrzebowe. Choć dzieli część brandingu i asortymentu z ogólnokrajową Co-operative Group, to pozostaje odrębnym, niezależnym przedsiębiorstwem, informuje Metro.co.uk.
Sytuacja finansowa sieci jest dramatyczna. W 2025 roku grupa odnotowała straty operacyjne przekraczające 23 miliony funtów. To już trzeci rok z rzędu, w którym firma odnotowuje olbrzymie straty.
„To nie jest sytuacja, w której chcieliśmy się znaleźć”
W liście do członków spółdzielni przewodnicząca Janat Paraskeva i dyrektor generalny Ben Stimson nie pozostawili złudzeń. Bez proponowanej fuzji z Co-operative Group sieć prawdopodobnie wejdzie w postępowanie upadłościowe — a to oznacza zagrożenie dla miejsc pracy, utratę sklepów i negatywny wpływ na dostawców.
Jak wyjaśnili w liście, handel stawał się coraz trudniejszy, a firma opierała się na wsparciu banków i dostawców, żeby w ogóle kontynuować działalność. To wsparcie nie może już jednak zostać zwiększone — a żadna inna oferta finansowania nie wpłynęła – informuje Metro.co.uk.
Kierownictwo podkreśliło, że przeanalizowało wszystkie realistyczne opcje ochrony niezależności spółdzielni. Fuzja to według nich rozwiązanie, które chroni najwięcej miejsc pracy, usług i wartości dla członków.
Przeczytaj także: Co minutę trzy kradzieże. Szok w sklepach w Wielkiej Brytanii
Kierowniczka sklepu: „Głosowanie przeciw oznacza koniec handlu”
Członkowie Southern Co-op zostali zaproszeni na nadzwyczajne zebranie w przyszłym miesiącu, na którym zagłosują nad przyszłością sieci.
Wśród osób popierających fuzję jest Charlotte de Costa, kierowniczka sklepu z Portsmouth. Jej słowa nie pozostawiają wątpliwości: jeśli fuzja nie dojdzie do skutku, sklepy przestaną działać. Jak napisała — nie ma żadnych innych opcji, wszystkie zostały już przeanalizowane, a sieć nie jest w stanie dalej funkcjonować samodzielnie.
Decyzja należy teraz do członków spółdzielni. Od ich głosu zależy, czy ponad 300 placówek w południowej Anglii przetrwa — czy zniknie z mapy handlowej Wielkiej Brytanii.
