
Utrata przytomności na maratonie. 30-latek ostrzega przed objawem mylonym z odwodnieniem – Każdy, kto lubi biegać i bierze udział w zawodach – czy to na 10 km, półmaratonach, czy maratonach – powinien poznać tę historię. To nie jest kolejna opowieść o przekraczaniu własnych granic i sportowym sukcesie. To dramat, który rozegrał się podczas maratonu w Manchesterze, dosłownie kilka metrów przed linią mety, i który pokazuje, jak cienka jest granica między ambicją a zagrożeniem życia.

Utrata przytomności na maratonie. 30-latek ostrzega przed objawem mylonym z odwodnieniem
30-letni Dom Dozier, wysportowany ojciec dwójki dzieci, przez miesiące przygotowywał się do swojego pierwszego maratonu w Manchester Marathon. Regularnie startował wcześniej w biegach na 10 km i półmaratonach. W dniu startu był pewny jednego: jest gotowy w 100 procentach.
Przez większość dystansu wszystko szło zgodnie z planem – relacjonuje portal Manchester Evening News. Dom utrzymywał tempo niemal do samego końca – aż do około 37. kilometra. Wtedy pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały.
Zawroty głowy. Osłabienie. Kłopoty z utrzymaniem równowagi. Mężczyzna uznał, że to odwodnienie. Zwolnił, zaczął iść. Do mety brakowało zaledwie kilku kilometrów. Chwilę później upadł. Stracił przytomność, a następnie dostał ataku drgawek.
Kilkanaście metrów od mety. Walka o życie
Na miejscu natychmiast pojawili się ratownicy. Jak relacjonował później, wokół niego było 12 ratowników. W pewnym momencie poczuł się tak źle, że sądził, że umiera. „Wszystko zrobiło się czarne. Myślałem, że to już koniec” – wspominał.
Został przewieziony do Manchester Royal Infirmary, gdzie lekarze postawili diagnozę: obrzęk mózgu spowodowany bardzo niskim poziomem sodu we krwi.
Cichy wróg biegaczy. Może zabić
Jak ostrzega NHS, tzw. hiponatremia wysiłkowa to zjawisko, które może wystąpić podczas długotrwałego wysiłku fizycznego – szczególnie w trakcie maratonów.
Dochodzi do niej, gdy organizm traci sód (np. przez pot), a jednocześnie spożywana jest zbyt duża ilość wody. W efekcie zaburzona zostaje równowaga elektrolitowa. Konsekwencje mogą być dramatyczne:
drgawki, utrata przytomności, a nawet śpiączka.
W przypadku Doma doszło do kilku napadów drgawek. Jego mózg zaczął puchnąć, a poziom tlenu gwałtownie spadł.
Przeczytaj także: Zmarł na raka w wieku 21 lat w ciągu trzech miesięcy od diagnozy. Matka: Nie ignorujcie tych objawów
„Pomyślałem o dzieciach. Musiałem walczyć”
Najbardziej poruszający moment? Słowa jego narzeczonej, która była na miejscu.
„Pomyśl o dzieciach, zostań z nami” – miała powiedzieć, gdy walczył o przytomność.
To właśnie wtedy – jak przyznaje – zrozumiał, jak niewiele brakowało do tragedii.
„To nie jest zabawa”. Ostrzeżenie dla biegaczy
Choć Dom wrócił do zdrowia, jego podejście do biegania zmieniło się diametralnie. Dziś ostrzega innych: maraton to nie „fajny dzień na świeżym powietrzu”.
„Nie polecałbym startu osobom, które przebiegły tylko 5 czy 10 km i traktują maraton jak przygodę. Ludzie muszą zrozumieć, co robią ze swoim ciałem” – powiedział w rozmowie z Manchester Evenning News.
Podkreśla, że sam był dobrze przygotowany, a mimo to jego organizm nie wytrzymał ekstremalnego wysiłku.
