
Para zamieszkała na statkach wycieczkowych. Dla wielu rejs to kilkanaście dni urlopu, ale dla Jeffa Knappa i jego żony Debb stał się codziennością. Para sprzedała dom, meble i większość rzeczy, które gromadzi się przez lata, przekonując, że taki wybór daje im nie tylko wolność, ale też realne oszczędności. Dlaczego postawili na morze i jak wygląda ich „dom w pływającym mieście”?

Od choroby morskiej do wielkiej pasji
Jeszcze kilka lat temu Jeff był pewien, że rejsy nie są dla niego. Choć dorastał nad jeziorem i lubił bliskość wody, nawet krótka podróż promem często kończyła się u niego mdłościami. Przełom przyszedł w 2019 roku, gdy znajomy odstąpił mu bilet na karaibski rejs za niewielkie pieniądze. Spodziewając się najgorszego, zabrał ze sobą plastry i leki na chorobę morską. Szybko okazało się jednak, że na statku czuje się zaskakująco dobrze, a nawet lepiej, niż przypuszczał. – To był moment, w którym zakochałem się w życiu na morzu – wspominał, podkreślając, że odpowiada mu stały rytm dnia i przewidywalność: konkretne godziny posiłków, znajoma obsługa oraz uporządkowany harmonogram.
Miłość na pełnym morzu
Do 2024 roku Jeff miał już na koncie 20 rejsów. Właśnie wtedy, podczas jednego z nich, poznał Debb – kobietę, która podzielała jego pasję do podróżowania. Jak się okazało, jej doświadczenie było jeszcze większe: w wieku 51 lat przeszła na emeryturę, sprzedała większość majątku i zdecydowała, że na stałe zamieszka na statkach wycieczkowych.
Ich pierwsza rozmowa trwała ponad trzy godziny. Oboje byli po rozwodach i łącznie mieli sześcioro dzieci oraz pięcioro wnuków, a mimo to szybko znaleźli wspólny język i podobne podejście do życia. Niedługo później Jeff wrócił do New Jersey, wystawił nieruchomość na sprzedaż i zaczął przygotowania do życia bez stałego miejsca zamieszkania.
Para zamieszkała na statkach wycieczkowych
Dla wielu osób taki styl życia brzmi jak luksus, na który mogą pozwolić sobie nieliczni. Jeff i Debb przekonują jednak, że przy dłuższej perspektywie kluczowe okazują się programy lojalnościowe i zniżki dla stałych klientów, dzięki którym ich wydatki mają być niższe niż koszty utrzymania domu na lądzie. Zamiast opłat związanych z nieruchomością, rachunków czy remontów, otrzymują w pakiecie zakwaterowanie, wyżywienie, rozrywkę i transport.
Jeff zwraca też uwagę na zmianę codziennych nawyków. – Ludzie często pytają, czy przytyliśmy. W rzeczywistości jemy mniej przetworzonej żywności niż kiedyś i każdego dnia pokonujemy tysiące kroków, spacerując po ogromnych statkach – opowiada. Według niego rytm dnia na pokładzie sprzyja regularności, którą trudno utrzymać w tradycyjnym trybie życia.
Dom, który nigdy nie stoi w miejscu
W 2024 roku Jeff oświadczył się Debb podczas rejsu. Kilka miesięcy później para wzięła ślub, a jednym z ważnych uczestników ceremonii był kapitan statku. Dziś małżonkowie pokazują swoją codzienność w mediach społecznościowych, gdzie ich życie „bez stałego adresu” śledzą tysiące osób.
Przeczytaj też: Państwa, których próżno szukać na mapach. Tysiące turystów odwiedzają je każdego roku
W najbliższych miesiącach planują odwiedzić m.in. Europę, Meksyk i Bermudy. Jak relacjonuje The Guardian, dla Jeffa i Debb dom jest tam, gdzie kończy się ląd i zaczyna ocean, a powrotu na stałe na brzeg na razie nie biorą pod uwagę.
