
10 linii lotniczych odwołuje lub ogranicza loty – Europie zostało sześć tygodni zapasów paliwa lotniczego. Tak twierdzi szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol, który w rozmowie z Associated Press ostrzegł, że świat mierzy się z „największym kryzysem energetycznym w historii”. Jeśli dostawy ropy przez Cieśninę Ormuz nie wrócą do normy, pasażerowie odczują to na własnej skórze — setki lotów zostanie anulowanych.

10 linii lotniczych odwołuje lub ogranicza loty
Jak informuje brytyjski dziennik „Mirror„, kilkanaście linii lotniczych już teraz odwołuje połączenia lub zapowiada cięcia na najbliższe tygodnie. Powodem jest gwałtowny wzrost cen paliwa lotniczego, wywołany konfliktem z Iranem i blokadą jednego z najważniejszych szlaków naftowych świata.
Listę otwiera skandynawski przewoźnik SAS, który skasował tysiąc lotów w kwietniu — po tym jak w marcu odwołał kilkaset. Amerykański United Airlines zapowiedział redukcję pięciu procent połączeń w drugim i trzecim kwartale roku. Holenderski KLM skreślił z rozkładu 160 lotów na najbliższy miesiąc.
Cięcia sięgają też Azji. Południowokoreański Asiana ograniczył 22 połączenia między kwietniem a lipcem. Hongkoński Cathay Pacific uziemi część maszyn od połowy maja do końca czerwca — dotyczy to około dwóch procent rozkładu. Jego tani odpowiednik HK Express tnie jeszcze mocniej: sześć procent lotów. Vietnam Airlines odwołuje 23 rejsy tygodniowo na trasach krajowych.
Niemiecka grupa Lufthansa wycofuje z eksploatacji 27 samolotów obsługujących krótkodystansową filię CityLine — szybciej niż pierwotnie planowała. Nowozelandzki Air New Zealand zapowiedział redukcję 1100 lotów w ciągu dwóch miesięcy. Z kolei Norse Atlantic Airways wykreślił z letniego rozkładu wszystkie połączenia do Los Angeles.
Przeczytaj także: Cieśnina Ormuz: „Najgorsza wiadomość właśnie nadeszła”. Świat w szoku
Co z Ryanairem, easyJetem i British Airways
Trzy linie, z których najczęściej korzystają Polacy w Wielkiej Brytanii, na razie nie odwołują lotów z powodu kryzysu paliwowego. Zarówno British Airways, Ryanair, jak i easyJet ostrzegają jednak, że rosnące ceny paliwa mogą przełożyć się na wyższe ceny biletów i zmiany w rozkładach – informuje „Mirror”.
Szef easyJet Kenton Jarvis uspokajał w ubiegłym tygodniu, że lotniska obsługiwane przez linię „działają normalnie”, a dostawy paliwa są zapewnione do połowy maja. Przyznał jednak, że w branży lotniczej widoczność zaopatrzenia sięga zaledwie trzech–czterech tygodni. EasyJet podał jednocześnie, że konflikt na Bliskim Wschodzie kosztował linię około 25 milionów funtów tylko w ostatnim miesiącu. Przewoźnik spodziewa się straty od 540 do 560 milionów funtów za pierwszą połowę roku. Rezerwacje spadły o dwa punkty procentowe w porównaniu z rokiem ubiegłym.
British Airways wycofuje się z trasy Londyn Heathrow — Dżudda, choć linia tłumaczy to zmianą popytu, a nie brakiem paliwa.
Przeczytaj też: Wojna z Iranem wstrząsnęła brytyjską gospodarką. Do połowy 2027 ćwierć miliona Brytyjczyków może stracić pracę
Włochy już racjonują paliwo
Na początku kwietnia dostawca Air BP Italia wprowadził limity tankowania na czterech włoskich lotniskach: Mediolan Linate, Bolonia, Wenecja i Treviso. Samoloty na krótkich trasach (poniżej trzech godzin) mogły pobrać od tego dostawcy maksymalnie 2000 litrów paliwa — a Boeing 737 zużywa około 2500 litrów na godzinę lotu. Priorytet dostały połączenia sanitarne, rządowe i dalekodystansowe. Operator lotnisk SAVE uspokajał, że na miejscu działają też inni dostawcy i że loty w strefie Schengen odbywają się bez zakłóceń. W praktyce linie radziły sobie, tankując pełne zbiorniki na lotniskach wylotu — ale to generowało dodatkowe koszty i komplikacje logistyczne.
Ograniczenia obowiązywały do 9 kwietnia. Eksperci z Rystad Energy ostrzegają jednak, że jeśli cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana, podobne sytuacje mogą powtórzyć się na lotniskach w całej Europie jeszcze przed sezonem wakacyjnym.
