
Nieobecność w pracy zaniepokoiła jej bliskich. Gdy syn Gosi Wiktor nie mógł dostać się do jej domu w Leeds, zadzwonił pod numer alarmowy. Na miejscu policjanci odkryli tragedię. Teraz nastąpił przełom w sprawie śmierci 51-letniej Polki: jej narzeczony przyznał się do zabójstwa. W sądzie ujawniono także jego wcześniejszą przeszłość związaną z przemocą wobec partnerek.
Zabójstwo Gosi Wiktor w Leeds. Narzeczony przyznał się do winy
W środę, 30 września 2026 roku, 52-letni Jack Johns stanął przed Leeds Crown Court i przyznał się do zamordowania Małgorzaty Wiktor, nazywanej przez bliskich Gosią. O nowym etapie sprawy poinformowały ITV News oraz West Yorkshire Police.
Do zabójstwa doszło 11 czerwca br., w domu Polki przy Foster Square w dzielnicy Belle Isle. Jej syn dowiedział się, że matka nie pojawiła się w pracy. Kiedy nie mógł wejść do jej domu, wezwał pomoc.
Funkcjonariusze musieli sforsować wejście. Znaleźli ciężko ranną Gosię oraz nieprzytomnego Jacka Johnsa. Jeden z policjantów rozpoczął resuscytację, jednak kobiety nie udało się uratować. Mężczyzna trafił do szpitala, a następnie został zatrzymany.
Byli zaręczeni. Bliscy mieli obawy

Jak relacjonuje ITV News, para była razem przez około sześć miesięcy i zdążyła się zaręczyć. Rodzina oraz znajomi przekazali śledczym informacje o kontrolującym zachowaniu Johnsa wobec Gosi. Opisywali także intensywne okazywanie jej uczuć, określane jako „love bombing”.
Podczas rozprawy ujawniono, że Johns był już wcześniej karany w związku z przemocą domową wobec poprzednich partnerek po zakończeniu tych związków – informuje BBC.
Prowadząca śledztwo inspektor Hannah Dixon poinformowała, że zachowanie mężczyzny budziło obawy zarówno wśród krewnych, jak i przyjaciół Gosi. Podkreśliła również, jak bardzo kobieta była kochana przez bliskich.
Przeczytaj także:
Johns pozostaje w areszcie. Czeka na ogłoszenie wyroku. Według inspektor Dixon przyjęcie przez niego odpowiedzialności oszczędzi rodzinie dodatkowego cierpienia związanego z pełnym procesem.
