
Firma śledziła chorego pracownika. Alan Jones przez dekady był związany z brytyjskim gigantem szklarskim Pilkington UK Ltd. Do firmy trafił jeszcze jako nastolatek w 1983 roku i kontynuował rodzinną tradycję – był już piątym pokoleniem mężczyzn w swojej rodzinie pracujących w branży szklarskiej. Przez lata zbudował opinię lojalnego i oddanego pracownika. Wszystko zmieniło się jednak po problemach zdrowotnych, które na zawsze odmieniły jego życie.

Musiał przejść na zwolnienie lekarskie
Mężczyzna zachorował na przewlekłą i bardzo bolesną neuropatię wywołaną radioterapią, którą przeszedł wiele lat wcześniej podczas leczenia chłoniaka Hodgkina. Choroba powodowała silny ból, osłabienie i chroniczne zmęczenie. Lekarze poinformowali go, że nie będzie już zdolny do wykonywania pracy fizycznej. Jones musiał przejść na zwolnienie lekarskie. Mimo trudnej diagnozy wierzył jednak, że po odpowiednim leczeniu uda mu się wrócić do firmy choćby na lżejsze stanowisko.
Firma śledziła chorego pracownika
W czasie choroby Alan próbował walczyć z pogarszającym się stanem psychicznym i poczuciem izolacji. Spędzał więcej czasu na farmie przyjaciela w Cheshire, gdzie pomagała mu sama obecność na świeżym powietrzu i kontakt z naturą. To właśnie tam zauważył go były kolega z pracy. Według relacji miał on nosić „robocze buty”, co wzbudziło podejrzenia, że podczas zwolnienia lekarskiego podejmuje inną pracę. Informacja trafiła do przełożonych.
Firma postanowiła wynająć prywatną firmę zajmującą się obserwacją. Detektywi śledzili nie tylko samego Jonesa, ale również jego żonę, córkę oraz przyjaciela prowadzącego farmę. Podczas późniejszegoprzesłuchania dyscyplinarnego przedstawiono nagrania, na których mężczyzna pomagał znajomemu przy drobnych czynnościach – między innymi przekazywał worek ziemniaków i trzymał wąż ogrodowy. Dla pracodawcy miało to być dowodem, że wykonuje pracę mimo zwolnienia lekarskiego. Co istotne, firma nie zasięgnęła dodatkowej opinii medycznej dotyczącej jego stanu zdrowia.
Przeczytaj też: Kobieta pomogła zorganizować atak kwasem na byłego męża. Wstrząsający finał rodzinnego dramatu
Alan Został zwolniony
W 2019 roku Alan Jones został zwolniony za rzekome ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. Jak wspominał później, wiadomość była dla niego ogromnym ciosem. – To było jak śmierć w rodzinie. Nie mogłem uwierzyć, że po tylu latach lojalności wszystko skończyło się w taki sposób – mówił. Najbardziej martwił się o rodzinę i przyszłość finansową. Jednocześnie był przekonany, że został potraktowany niesprawiedliwie.
Sześć lat walki o sprawiedliwość
Sprawa trafiła do sądu pracy przy wsparciu związku zawodowego Unite. W 2021 roku trybunał uznał, że firma niesłusznie zwolniła pracownika i dopuściła się dyskryminacji związanej z jego niepełnosprawnością – pisze BBC.
Pilkington UK Ltd próbował jeszcze odwoływać się od wyroku, jednak apelacja została oddalona. Ostatecznie po wieloletniej batalii firma zgodziła się wypłacić byłemu pracownikowi 329 tys. funtów odszkodowania za utracone dochody i poniesione szkody. W międzyczasie Jones przeszedł również zawał serca i operację podwójnego bypassu. Jak przyznał, ogromny stres związany z wieloletnim procesem mógł mieć wpływ na jego stan zdrowia.
Przeczytaj też: 178 schorzeń, które dają prawo do zasiłku. DWP aktualizuje listę
Symboliczna wygrana
Dziś 59-latek podkreśla, że pieniądze nigdy nie były najważniejsze. Największe znaczenie miało dla niego poczucie sprawiedliwości i udowodnienie, że pracodawca postąpił niewłaściwie.
Przedstawiciele związku zawodowego oraz prawnicy wskazują, że sprawa pokazuje, jak niebezpieczne może być wyciąganie pochopnych wniosków wobec osób z niepełnosprawnościami bez rzetelnego sprawdzenia dokumentacji medycznej. Sama firma wydała oświadczenie, w którym przyznała, że popełniono błędy i zapewniła, że podobna sytuacja nie powtórzy się w przyszłości.
