Przejdź do treści

Dziecko nie chciało zapiąć pasów. Lot odwołano, a incydent wywołał burzliwą dyskusję

18/09/2026 13:30 - AKTUALIZACJA 18/09/2026 13:32
Dziecko nie chciało zapiąć pasów Foto: samolot i zdjęcie dziecka w samolocie

Wieczorny rejs z Victorii do Toronto miał być dla pasażerów rutynową podróżą przez Kanadę, jednak jeszcze przed startem na pokładzie pojawił się problem, którego nie udało się szybko rozwiązać. Chodziło o dziecko, które nie chciało zapiąć pasów bezpieczeństwa i reagowało na próby pomocy silnym lękiem. Sytuacja postawiła załogę przed koniecznością przestrzegania procedur, a podróżnych skazała na długie oczekiwanie. Incydent wywołał szeroką dyskusję o podróżach z dziećmi.

Dziecko nie chciało zapiąć pasów Foto: samolot wnętrze

Dziecko odmówiło zapięcia pasów podczas lotu

Do zdarzenia doszło podczas rejsu Porter Airlines PD444 z Victorii, położonej w zachodniej Kanadzie, do Toronto. Samolot opuścił już terminal i rozpoczął kołowanie, gdy mały pasażer wstał z miejsca i odmówił zapięcia pasów. Jeden ze świadków relacjonował, że sytuacja powtarzała się kilkakrotnie. Jak przekazał, dziecko za każdym razem chowało się pod siedzeniem, gdy rodzic lub członkowie personelu pokładowego próbowali pomóc mu zapiąć pasy. Pasażer podkreślił, że zachowanie dziecka nie wyglądało na przejaw buntu ani nieposłuszeństwa. Jego zdaniem mały podróżny był wyraźnie przestraszony i nie potrafił opanować swojej reakcji.

Załoga nie mogła rozpocząć rejsu

Rodzic i załoga próbowali rozwiązać problem, ale działania nie przyniosły rezultatu. Porter Airlines poinformowały później, że w takich warunkach maszyna nie mogła bezpiecznie wystartować, ponieważ wszyscy pasażerowie muszą przestrzegać zasad bezpieczeństwa podczas kołowania i startu. Samolot wrócił więc do terminala, a pasażerowie zostali poproszeni o opuszczenie pokładu. Według relacji świadka dziecko opuściło maszynę około godziny 23:30, choć podróżni spędzili w samolocie już niemal godzinę.

Zamknięty pas startowy przesądził o odwołaniu lotu

Po powrocie do terminala pasażerowie musieli odebrać swoje bagaże. Następnie przewoźnik musiał ponownie przygotować dokumentację oraz plan lotu, co dodatkowo wydłużyło całą procedurę. Gdy formalności zostały zakończone, było już około godziny 00:30. Wtedy pojawił się kolejny problem: pas startowy był planowo zamknięty na noc, co oznaczało, że rejsu PD444 nie można było wznowić.
Jak informuje tagesspiegel.de, w Victorii utknęło około 100 osób. Lot został ostatecznie odwołany, a pasażerowie musieli spędzić noc na lotnisku. Maszyna wystartowała dopiero następnego wieczoru i dotarła do Toronto w sobotę rano. Dla podróżnych oznaczało to opóźnienie liczone nie w godzinach, lecz praktycznie w całej dobie.
Przeczytaj też: Został przykuty taśmą do fotela podczas lotu. Pasażer przerywa milczenie

Pasażerowie krytykują komunikację przewoźnika

Część podróżnych przyznała, że decyzja załogi była uzasadniona wymogami bezpieczeństwa. Jednocześnie w mediach społecznościowych pojawiły się krytyczne komentarze dotyczące sposobu, w jaki Porter Airlines przekazywały pasażerom informacje podczas wielogodzinnego zamieszania. Przewoźnik przeprosił za niedogodności i przekazał, że część pasażerów mogła kontynuować podróż następnego dnia. Nie podano jednak, czy osobom dotkniętym odwołaniem rejsu będzie przysługiwało odszkodowanie.

Incydent wywołał dyskusję o podróżach z dziećmi

Zdarzenie zwróciło uwagę na problem, z którym mogą zetknąć się rodzice i załogi samolotów, gdy dziecko z powodu silnego strachu nie jest w stanie zastosować się do zasad obowiązujących na pokładzie. W tym przypadku procedury bezpieczeństwa nie pozostawiały przewoźnikowi możliwości rozpoczęcia lotu. Strach jednego małego pasażera uruchomił serię zdarzeń, których skutki odczuły dziesiątki innych osób. Wieczorny rejs zakończył się nocą na lotnisku, a podróż do Toronto trzeba było przełożyć na kolejny dzień.

Tagi: