Przejdź do treści

Zaparkował auto na wzniesieniu. Chwilę później doszło do tragedii. 18-latek zginął na oczach koleżanek z Erasmusa

29/04/2026 15:21 - AKTUALIZACJA 29/04/2026 15:21

Czasem wystarczy chwila, by spokojna codzienność zamieniła się w dramat, którego nikt nie był w stanie przewidzieć. To sytuacje, w których przypadek i los wymykają się spod kontroli człowieka, pozostawiając po sobie szok i ciszę pełną pytań. Gdy tragedia dotyka tak młodych osób, jej ciężar staje się jeszcze bardziej dotkliwy – nagle urwane zostają plany i marzenia. Śledczy próbują dziś odtworzyć dokładny przebieg zdarzeń i znaleźć odpowiedzi, które dla bliskich i świadków wciąż pozostają trudne do przyjęcia. 18-latek zginął na oczach dwóch koleżanek z programu Erasmus. Według wstępnych ustaleń do tragedii doszło po zaparkowaniu samochodu na wzniesieniu.

18-latek zginął przygnieciony przez własne auto. Samochód stoczył się ze wzniesienia

Do tragedii doszło w miejscowości Perrillo, w gminie Sant’Angelo a Cupolo (Włochy). 18-letni Guido Catilino z San Martino Valle Caudina zginął w wyniku dramatycznego wypadku, który nie pozostawił mu żadnych szans na przeżycie. Według wstępnych ustaleń młody mężczyzna został przygnieciony przez własny samochód – Fiat 500L. Auto, w którym siedziały dwie jego koleżanki, było zaparkowane na odcinku drogi pod górę, jednak w pewnym momencie niespodziewanie zaczęło się staczać. W desperackiej próbie zatrzymania pojazdu 18-latek znalazł się na jego drodze. Zginął na miejscu.

Zginął na oczach koleżanek, które były w pojeździe

Do zdarzenia doszło wczoraj rano. Jak informuje dziennik „La Repubblica” w samochodzie znajdowały się także dwie młode studentki z Hiszpanii, uczestniczki programu Erasmus, które były świadkami całej sytuacji i nie mogły nic zrobić, by jej zapobiec. Jak wynika z pierwszych ustaleń, Guido przyjechał na miejsce, aby odebrać trzecią osobę i wspólnie kontynuować dzień. Po zaparkowaniu auta na wzniesieniu wysiadł z pojazdu i skierował się w stronę domu koleżanki – wtedy doszło do tragedii. Przeczytaj także: Klaudia Zakrzewska nie żyje. Polska influencerka zmarła w Londynie sześć dni po tym, jak celowo potrącono ją samochodem

Na miejsce szybko przybyły służby ratunkowe oraz policja, które rozpoczęły czynności wyjaśniające. Śledczy starają się odtworzyć dokładny przebieg zdarzeń i ustalić, co doprowadziło do makabrycznego wypadku. Według doniesień lokalnych mediów badana jest m.in. kwestia hamulca ręcznego – czy nie został zaciągnięty, czy też doszło do jego usterki.