
Eksplozja cen ropy. Katar ostrzega przed załamaniem gospodarek – Jeszcze tydzień temu świat żył cenami ropy na poziomie sześćdziesięciu kilku dolarów za baryłkę. Dziś baryłka Brent kosztuje już około 85 dolarów – wzrost o niemal dwadzieścia procent w ciągu jednego tygodnia. To największy tygodniowy skok od 2022 roku. A katarski minister energii Saad al-Kaabi mówi wprost: jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa jeszcze kilka tygodni, ropa może podrożeć do 150 dolarów za baryłkę. „To może powalić gospodarki całego świata” – powiedział w rozmowie z „Financial Times”. Brytyjczycy już wyliczyli, ile naprawdę wkrótce może kosztować litr paliwa.

Katar ostrzega przed załamaniem gospodarek
Iran zamknął Cieśninę Ormuz – stukilometrowy kanał, przez który każdego dnia przepływa około dwudziestu jeden milionów baryłek ropy, czyli mniej więcej jedna piąta światowego handlu tym surowcem. Irański atak dronami miał uszkodzić największy terminal skroplonego gazu w Katarze. Ponadto kolejne kraje Zatoki Perskiej rozważają zawieszenie dostaw, powołując się na siłę wyższą. Dla kogoś, kto tankuje samochód w Warszawie, Londynie czy Berlinie, to nie jest abstrakcyjna wiadomość z dalekiego świata. To informacja o tym, ile za chwilę może zapłacić za litr benzyny. Wielka Brytania już policzyła, ile będzie kosztować paliwo, jeśli ropa dojdzie do 90 dolarów za baryłkę.
Przeczytaj także: Kolejki na stacjach paliwowych w Wielkiej Brytanii. Pilny apel do kierowców
Ceny na stacjach rosną szybciej niż prognozy
Z obliczeń brytyjskiej organizacji RAC wynika, że jeśli ropa dojdzie do 90 dolarów za baryłkę, litr benzyny na stacjach może przekroczyć 140 pensów. Przy stu dolarach – 150 pensów. Ale to nie koniec złych wiadomości. Al-Kaabi ostrzega, że ceny gazu mogą wzrosnąć nawet czterokrotnie w stosunku do poziomu sprzed konfliktu. W Wielkiej Brytanii dostawcy energii już teraz wycofują oferty ze stałą ceną, bo hurtowy rynek zmienia się z godziny na godzinę. Analitycy mówią otwarcie o możliwym wzroście rachunków za prąd do 2500 funtów rocznie. Dla Polaków mieszkających na Wyspach to może oznaczać kolejny cios w domowy budżet, który i tak ledwo trzyma się w ryzach po latach inflacji. A co z samą Polską? Według danych Forum Energii aż 96–97% ropy zużywanej w Polsce pochodzi z importu. Każdy dolar więcej na baryłce to potencjalnie wyższe ceny paliw, droższy transport, droższa żywność w sklepach. Efekt domina, który zaczyna się w Cieśninie Ormuz, a może skończyć przy kasie w supermarkecie.
Ceny ropy wpływają też na decyzje banków
Stany Zjednoczone zasygnalizowały, że mogą interweniować – Waszyngton rozważa między innymi handel kontraktami terminowymi na ropę przez Departament Skarbu, żeby ograniczyć zmienność cen. W czwartek ropa na chwilę potaniała, ale rynki szybko wróciły do wzrostów. Joshua Mahony, analityk Scope Markets, przyznaje, że rynki budzą się z nadziei na szybkie zakończenie konfliktu z Iranem i zaczynają wyceniać scenariusz „tygodni podwyżek kosztów energii i inflacji”. Ekonomiści ostrzegają, że utrzymujący się wzrost cen ropy może wymusić na bankach centralnych zmianę planów dotyczących obniżek stóp procentowych. A to mogłoby oznaczać droższe kredyty, wyższe raty i jeszcze trudniejszy dostęp do mieszkań.
Przeczytaj także: MSZ wydało pilne ostrzeżenie przed podróżami. Na liście kolejne kraje
Al-Kaabi mówi jeszcze jedno: nawet gdyby konflikt skończył się jutro, przywrócenie pełnej produkcji ropy i gazu zajmie tygodnie, a może miesiące. Cykle produkcyjne nie działają jak pstryczek w kontakcie – nie da się ich włączyć jednym ruchem. A świat, który przez lata budował swój dobrobyt na taniej energii, właśnie przekonuje się, jak kruchy jest ten fundament. Konsumenci znowu stoją w pierwszym rzędzie tych, którzy mogą za to zapłacić rachunki.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Bądź na bieżąco z wiadomościami z Wielkiej Brytanii i ze świata. Śledź nas na Facebooku.
