
Ryanair zapłacił odszkodowanie pasażerce za poparzenie kawą – Zwykły lot na wakacje zakończył się poważnym urazem i wielomiesięcznym leczeniem. Na pokładzie samolotu doszło do zdarzenia, które nie powinno się wydarzyć podczas rejsu pasażerskiego. Sprawa nie trafiła do sądu, ale zakończyła się wypłatą odszkodowania przez Ryanaira. Turystka z Wielkiej Brytanii doznała poważnych poparzeń w trakcie lotu.

Ryanair zapłacił odszkodowanie pasażerce za poparzenie kawą
Zwykły lot wakacyjny zamienił się w poważny incydent, który zakończył się wielomiesięcznym leczeniem i wypłatą odszkodowania. Na pokładzie samolotu doszło do zdarzenia, które – jak pokazują kulisy sprawy – obnażyło braki w procedurach bezpieczeństwa. Sprawa nie trafiła do sądu, ale linie lotnicze zdecydowały się na ugodę.
Jak informuje BBC, 63-letnia Denise Elliott, pielęgniarka z hrabstwa Hampshire, została poważnie poparzona gorącą kawą podczas lotu Ryanaira z Bournemouth na Majorkę. Napój przewrócił się i wylał na jej kolana w trakcie rejsu.
Kobieta relacjonowała, że załoga wcześniej poinformowała ją o braku ochronnych pokrywek do kubków. Gorąca kawa stała na niestabilnym, cienkim stoliku, który w pewnym momencie się przechylił. Elliott podkreślała, że sytuacja mogła zakończyć się znacznie poważniej, gdyby poszkodowaną osobą było dziecko lub senior. – Mam doświadczenie medyczne i wiedziałam, jak udzielić sobie pierwszej pomocy. Ale co w takiej sytuacji zrobiłby ktoś bez tej wiedzy? – mówiła w rozmowie cytowanej przez BBC.
Przeczytaj także: Dramat na pokładzie Ryanaira. Pasażerowie ranni z powodu silnych turbulencji
Brak przygotowania załogi do udzielenia pomocy
Poszkodowana od razu próbowała schłodzić oparzenie, przykładając zimny okład. Szybko okazało się jednak, że załoga nie dysponowała podstawowymi środkami pierwszej pomocy, które byłyby odpowiednie przy oparzeniach.
Najpierw stewardzi przynieśli suche ręczniki papierowe. Później zaproponowali chusteczki nasączone alkoholem, które – jak zaznaczała Elliott – absolutnie nie nadają się do leczenia oparzeń. Dopiero po czasie ktoś przyniósł żel na oparzenia, jednak nie pozwolono jej zatrzymać preparatu na kolejną aplikację, ponieważ musiał wrócić do apteczki pokładowej.
– To był absolutny szok. Zakładałam, że personel pokładowy przeszedł odpowiednie szkolenie z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Tak jednak nie było – relacjonowała.
Osiem miesięcy leczenia i ugoda poza sądem
Oparzenia goiły się przez osiem miesięcy. Sprawa trafiła do prawników, którzy – jak informuje BBC – prowadzili rozmowy z liniami lotniczymi. Ryanair nie przyznał się do odpowiedzialności, jednak zdecydował się na ugodę poza sądem i wypłatę 4 350 funtów odszkodowania.
Elliott podkreślała, że od początku nie chodziło jej o pieniądze, lecz o zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo pasażerów.
„Nawet wielkie linie lotnicze muszą ponosić odpowiedzialność”
Prawniczka Tracy Stansfield z kancelarii Hudgell Solicitors zaznaczyła, że sprawa pokazuje, iż nawet największe linie lotnicze podlegają tym samym zasadom odpowiedzialności, co inni przewoźnicy.
– Dla wielu osób podjęcie walki z tak potężną firmą bywa onieśmielające. Ale korporacje również muszą odpowiadać za swoje działania – podkreśliła.
