
Brytyjski urząd skarbowy HMRC coraz częściej zaskakuje emerytów nieprzyjemną korespondencją. Chodzi o tzw. rozliczenia roczne, w których urząd domaga się dopłaty podatku. Choć dla wielu są to niewielkie kwoty, skala zjawiska rośnie w alarmującym tempie – a eksperci ostrzegają, że wkrótce problem może dotknąć nawet dwóch milionów osób pobierających emeryturę państwową.

HMRC upomina się o podatek – lawinowy wzrost liczby wezwań do zapłaty
Z danych ujawnionych w ramach wniosku o dostęp do informacji publicznej (FOI), wynika, że w roku podatkowym 2023/24 aż 1,3 mln osób otrzymało od HMRC wezwanie do dopłaty podatku na koniec roku. To niemal dwukrotnie więcej niż zaledwie dwa lata wcześniej. W roku 2022/23 takich przypadków było 758 tys. Co istotne, niemal jedna czwarta rachunków opiewała na kwoty poniżej 100 funtów, ale podobny odsetek przekraczał już 1 000 funtów, co dla wielu emerytów stanowi poważne obciążenie finansowe.
Emerytura ponad próg i brak PAYE
Problem dotyczy głównie osób o prostych sprawach podatkowych, które nie składają corocznych deklaracji. Typowym przykładem jest emeryt otrzymujący wyłącznie emeryturę państwową, która – wskutek wzrostów świadczeń – przekroczyła kwotę wolną od podatku. Ponieważ taka osoba nie ma prywatnej emerytury ani innego dochodu objętego systemem PAYE, HMRC nie ma jak pobrać podatku „na bieżąco” i wysyła rachunek po zakończeniu roku.
Zamrożona kwota wolna, rosnące emerytury
Kluczową przyczyną całej sytuacji jest zamrożenie kwoty wolnej od podatku. W tym samym czasie emerytura państwowa wzrosła aż o 13% między kwietniem 2023 a kwietniem 2025 roku. Efekt? Coraz więcej seniorów wpada w pułapkę podatkową, często nie zdając sobie z tego sprawy.
Przeczytaj też: Dodatkowy rok zwolnienia z podatku dla emerytów w UK. Sprawdź, których roczników to dotyczy
Steve Webb, były minister ds. emerytur, nie kryje krytyki. Podkreśla, że dla wielu starszych osób kontakt z urzędem skarbowym to stres i niepotrzebny kłopot – pisze chroniclelive.co.uk. Choć rząd zapowiada częściowe rozwiązania od 2027 roku, eksperci są zgodni: potrzebne są znacznie szersze zmiany, zanim liczba „niechcianych listów” przekroczy dwa miliony.
