
Niszczycielskie ulewy i powodzie w Hiszpanii – Katalonia zmaga się ze skutkami jednego z najgwałtowniejszych epizodów pogodowych ostatnich lat. Woda wdarła się do domów, garaży i szpitali, zamieniając ulice w rwące potoki. Setki lotów zostały odwołane, ruch kolejowy sparaliżowany, a służby ratunkowe odebrały tysiące zgłoszeń. Władze potwierdziły śmierć dwóch osób. Trwa również akcja poszukiwawcza.

Niszczycielskie ulewy i powodzie w Hiszpanii, są ofiary śmiertelne
Do tragedii doszło w nocy z soboty na niedzielę, z 3 na 4 października 2026 roku, w rejonie Barcelony. W miejscowości Tordera mężczyzna zginął po zawaleniu się muru na terenie kempingu. Według RTVE próbował wypompowywać wodę, gdy konstrukcja nagle runęła. Ratownicy podjęli reanimację, ale nie zdołali uratować mu życia.
Drugą ofiarę znaleziono w Montornès del Vallès. Mężczyzna został uwięziony w zalanym garażu swojego domu. Strażacy przez kilka godzin wypompowywali wodę, zanim dotarli do jego ciała.
Służby nadal poszukują osoby, która mogła zostać porwana przez wezbrany potok w Pineda de Mar, około 50 kilometrów na północ od Barcelony. W akcji uczestniczą między innymi funkcjonariusze policji morskiej oraz jednostka nurków.
Szef katalońskiego rządu Salvador Illa złożył kondolencje rodzinom ofiar i zaapelował do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności. Podkreślił, że chociaż najbardziej gwałtowna część burzy zaczęła opuszczać Katalonię, sytuacja w wielu miejscach nadal pozostaje niebezpieczna.
– To dzień, w którym najlepiej pozostać w domu i pozwolić służbom ratunkowym wykonywać ich pracę – powiedział Illa, cytowany przez RTVE.
W niektórych częściach Katalonii spadło blisko 300 litrów wody na metr kwadratowy. W Barcelonie odnotowano najwyższe dobowe opady od rozpoczęcia pomiarów w 1883 roku. Na stacji Can Bruixa zarejestrowano 213 litrów deszczu na metr kwadratowy.
Woda zalała również dolną kondygnację szpitala w Blanes. Pacjentów, w tym osoby przebywające na oddziale ratunkowym, przeniesiono na wyższe piętra. Utrudnienia wystąpiły także w szpitalu w Granollers.
Przeczytaj także: Katastrofalna powódź po ulewach. Jedna z najczęściej odwiedzanych stolic świata pod wodą. Ogłoszono stan klęski żywiołowej
Setki lotów odwołanych, ruch kolejowy sparaliżowany
Burze poważnie zakłóciły pracę lotniska Barcelona-El Prat. Jak podaje „El País”, między sobotą a niedzielą odwołano 380 lotów, a część pozostałych była opóźniona nawet o kilka godzin. Około 800 pasażerom oczekującym na lotnisku pomocy udzielił Czerwony Krzyż.
Ruch pociągów podmiejskich Rodalies oraz wielu połączeń regionalnych został wstrzymany. W niedzielę w południe przywrócono kursowanie szybkich pociągów między Barceloną a Madrytem, jednak na wielu innych trasach nadal trwały kontrole torów. Kolejarze zapowiadali stopniowe uruchamianie połączeń, o ile pozwolą na to warunki bezpieczeństwa.
Do godz. 11 katalońska straż pożarna otrzymała 1671 zgłoszeń, a numer alarmowy 112 odebrał ponad 6700 telefonów. Ratownicy interweniowali przede wszystkim w związku z zalanymi budynkami, uwięzionymi kierowcami, osuwiskami i powalonymi drzewami.
Najpoważniejsza sytuacja przesunęła się w kierunku prowincji Girona. Ograniczenia w przemieszczaniu się utrzymano w regionach Alt Empordà i Baix Empordà, gdzie wezbrane rzeki stwarzały ryzyko kolejnych powodzi. Władze apelowały, aby mieszkańcy unikali podróży oraz nie zbliżali się do rzek, potoków i zalanych dróg.
Zdjęcia napływające z Katalonii pokazują ulice zamienione w rzeki, samochody zanurzone w wodzie oraz całkowicie zalane domy, garaże i pola uprawne. Chociaż pogoda zaczęła się stopniowo poprawiać, służby ostrzegają, że zagrożenie jeszcze nie minęło.
