
Wielu kierowców wciąż wierzy, że odpowiednia zmiana pasa ruchu albo gwałtowne zwolnienie w pobliżu fotoradaru może uchronić ich przed mandatem. Okazuje się jednak, że w przypadku nowoczesnych systemów kontroli prędkości takie sztuczki nie działają. Co więcej, jedno z popularnych zachowań kierowców może być również niebezpieczne dla innych uczestników ruchu. „10 procent plus 2 mile” też nie jest prawem.

Zmiana pasa nie oszuka fotoradaru
Jeden z najczęściej powtarzanych mitów dotyczy odcinkowego pomiaru prędkości. Niektórzy kierowcy są przekonani, że wystarczy zmienić pas pomiędzy dwiema kamerami, aby system nie był w stanie prawidłowo obliczyć średniej prędkości samochodu. To nieprawda.
Systemy takie jak SPECS i VECTOR monitorują wszystkie pasy ruchu. Kamery wykorzystują technologię automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych (ANPR), rejestrując pojazd w kolejnych punktach pomiarowych. Zmiana pasa nie powoduje więc „zresetowania” pomiaru. System nadal może ustalić, jak długo samochód pokonywał określony odcinek drogi, a następnie wyliczyć jego średnią prędkość.
Hamowanie przed kamerą też nic nie da
Kolejny popularny mit zakłada, że kierowca może jechać szybciej, a następnie mocno zwolnić tuż przed kamerą, aby uniknąć mandatu. W przypadku odcinkowego pomiaru prędkości takie zachowanie nie ma sensu. System nie sprawdza bowiem wyłącznie prędkości w jednym konkretnym punkcie, lecz analizuje czas przejazdu pomiędzy kamerami. Co więcej, gwałtowne hamowanie może stworzyć dodatkowe zagrożenie. Kierowca jadący za takim samochodem może nie spodziewać się nagłego spadku prędkości, co zwiększa ryzyko kolizji.
„10 procent plus 2 mile” też nie jest prawem
Kierowcy często powtarzają również zasadę, według której można jechać 10 proc. szybciej niż wynosi limit plus 2 mile na godzinę i nadal uniknąć mandatu. To także nie jest żadna gwarantowana prawem tolerancja. RAC wyjaśnia, że próg „10 proc. + 2 mph” jest związany z wytycznymi dotyczącymi egzekwowania przepisów, a nie z oficjalnym prawem pozwalającym kierowcom przekraczać ograniczenie. W praktyce oznacza to, że kierowca nie powinien traktować tej wartości jako bezpiecznego marginesu.
Mandat może kosztować co najmniej 100 funtów
Przekroczenie dozwolonej prędkości może skutkować mandatem w wysokości co najmniej 100 funtów oraz trzema punktami karnymi. Dla świeżo upieczonych kierowców konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze – odpowiednia liczba punktów może doprowadzić do utraty prawa jazdy. Warto też pamiętać, że nie każdy fotoradar musi błyskać, aby zarejestrować wykroczenie. Niektóre urządzenia wykorzystują podczerwień i kierowca może nawet nie zauważyć momentu wykonania pomiaru.
Najprostszy sposób na uniknięcie mandatu
Nie ma więc skutecznego triku pozwalającego „oszukać” współczesne systemy kontroli prędkości. Zmiana pasa, gwałtowne hamowanie przed kamerą czy liczenie na popularny margines „10 proc. plus 2 mph” nie gwarantują uniknięcia konsekwencji.
Przeczytaj też: DVLA ujawnia najczęściej kradzione samochody w Wielkiej Brytanii w pierwszej połowie 2026 roku
RAC, który przeanalizował najczęstsze mity dotyczące fotoradarów, przypomina, że najpewniejszym sposobem uniknięcia mandatu jest po prostu przestrzeganie obowiązującego ograniczenia prędkości. Informacje te zostały przedstawione w materiale RAC poświęconym działaniu kamer i najczęściej powtarzanym mitom dotyczącym kontroli prędkości.
